strona główna > Recenzje > Jarosław Gibas ocenia > Alchemia Smaków
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-10-14
data aktualizacji: 2005-12-15
Zobacz także...
To zdecydowanie jedna z najlepszych restauracyjnych nazw. Rozpala wyobraźnię zanim się tam w ogóle pojedzie. W końcu alchemia przywodzi na myśl najpiękniejsze opowieści o szaleńcach poszukujących kamienia filozoficznego i formuł pozwalających zamienić ołów w złoto. Tak przynajmniej każą nam wierzyć oficjalne podręczniki historii. Zatem po nazwie takiej oczekujemy zamanifestowania obecności Cagliostro, czy hrabiego Saint-Germain. Niestety, alchemia w nazwie tej nowej restauracji… na nazwie się kończy – zastajemy lokal i owszem przytulny i z całkiem dobra kuchnią, ale alchemii nie zaświadczysz tu ani za grosz.
Dużo gołej cegły, lite drewniane ławy i fikuśny kominek żywcem wyjęty w wyobraźni Gaudiego: wygląda jak z robiony z bitej śmietany. Do tego skromny barek, samoobsługa (zamawia się przy barze, ale zamówione dania przynoszą do stolika) i to właściwie wszystko, co można powiedzieć o wystroju Alchemii Smaków. Zostaje jeszcze kuchnia, w której jeśli pominąć pizzę, można znaleźć coś ciekawego. Mianowicie zestaw dań pod tajemniczą nazwą sharoma, pod którą kryją się cienkie paski mięsa smażone na patelni i podawane z przedziwnymi sosami. Wybrałem sharomę francuską, czyli zasmażaną łopatkę w ognistym sosie (10 zł) z zasmażanymi ziemniakami (3,5 zł), sałatkę serową (9 zł) i szczerze powiem, że sharoma wzbudziła mój podziw. Znakomite połączenie - szczególnie ten sos. Palił jak diabli, więc należało go dodatkowo schłodzić winem. Zdecydowałem się na hiszpańskie Castillo de Liria (4 zł). Trochę sikacz taki, ale z drugiej strony w tej cenie czego się mogłem spodziewać? Spróbowałem jeszcze wątróbek w bekonie (7 zł) i tu kolejna przyjemna niespodzianka: otóż w daniu tym najzwyczajniejsze śliwki w bekonie zostały jeszcze uzupełnione o wątróbkę. No, nie powiem – bardzo dobre. I na tym, niestety, kończy się kulinarna przygoda z Alchemią Smaków, w której i owszem smaki są na wysokim poziomie, ale gdzie tu alchemia?
Powinniśmy się zastanowić, gdzie mogłaby być? No, przede wszystkim w smakach. Spodziewałem się szalonych kulinarnych eksperymentów, jak u tego angielskiego kucharza z Discovery, który na podstawie chemicznej analizy łączy ze sobą w kuchni rzeczy, których połączenia nie jesteśmy sobie w stanie nawet wyobrazić. Jak na przykład ciemną, gorzką czekoladę z pleśniowym serem. Okropne prawda? A podobno smakuje doskonale, bo jakieś tam cząsteczki, czy inne katony do siebie rewelacyjnie pasują. Skoro zaś nie ma w Alchemii Smaków tego rodzaju odjazdu, to może powinna się dowoływać do historii światowej alchemii. Gdzie zatem stoją rzędy pipet, kolb i innych probówek? Gdzie moździerze ubijające na pył wysuszone jaszczurcze ogony, mandragorę i włosy wisielca?
A może warto zajrzeć na karty historii i przywołać postać największego alchemika wszechczasów Hermesa Trismegistosa, od którego to wszystko się zaczęło? Cała alchemia z jej odwiecznym poszukiwaniem eliksiru młodości – przeinaczonego przez bardów i tych, którzy prawdziwych alchemicznych poszukiwań nie rozumieli. Bo jak mieli zrozumieć, że eliksir młodości mógł nie być żadnym magicznym napojem, ale metaforą zmiany, odmłodzenia samego siebie? Według Hermesa, przedmiotem działań alchemicznych formuł miał być sam alchemik, a nie jego laboratorium wypełnione dziwnymi substancjami. Ołów zaś i złoto symbolizować miały dwa stany ludzkiej świadomości – przedoświeceniowy i iluminację, po której uzyskuje się wieczną młodość. Bo, jak mówią wielcy mistrzowie Wschodu, człowiek oświecony nie jest w stanie zauważyć własnej śmierci – musi więc być wiecznie młody. Historia wielkich magów, światłych alchemików do dzisiaj spędza nam sen z powiek, bo jakże to tak, że Hrabiego Saint-Germain widywano w różnych miejscach Europy przez setki lat, o czym watro pamiętać spacerując dzisiaj nazwanymi jego imieniem paryskimi bulwarami. I właśnie takiej alchemii najbardziej brakuje mi w Alchemii Smaków. Wielka szkoda – bo nazwa restauracji wybrana po mistrzowsku.
Restauracja, pizzeria "Alchemia Smaków", Czechowice-Dziedzice, ul. Sobieskiego 17
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
02.
dodano: 16:11, 16.10.2005
...minęły już czasy, gdy zapomnieć można "się" było przy pikantnej potrawie, bo taki niezwykły to smak, co umysł rozjaśnia i nie tyle swą mocą i właściwościami, ale niesioną wyobraźnią, co odległe przywodzi ludy, krainy i przygody; mijają też czasy, gdy zapomnieć o świecie należało i oczekiwaniem przyjaciół czas w tawernnie wypełnić, bo z pewnością przyjdą: jeśli nie dziś, to najdalej pojutrze - te mordy zakazane i wszeteczne, co to za nimi Diabłu w oczy plwać i w ognie skakać to nic i wszystko zarazem; miną czasy chwilowe i niechby i czekać długo przyszło, to i tak spotkają się Cagliostro, Saint-Germain, Mc Loud, Ramirez, d'Anco, Jorge i Lao Tsy. I wina zabraknie w dzielnicy...
03.
dodano: 13:42, 14.10.2005
Co to za sielanka dziś? Ela więcej życia! Zgadza się w Krakowskiej Alchemi można się zapomnieć i to bardzo! jest to miejsce dla ludzi którzy lubią wyrafinowaną rozrywkę:), Alchemię Czechowickiej natomiast zostawmy ludziom którzy chcą być poszukiwaczami kamienia filozoficznego...Ale nad tym właścicele musicie popracować:) Pozdro i do zobaczeniaw Alchemi!... oczywiście Krakowskiej!
04.
05.
06.
dodano: 12:49, 14.10.2005
No tak to już wiem po co jeździsz do Krakowa:) pamiętaj tylko, że już nie te latka:) Dla nie wtajemniczonych Alchemia Krakowska to jest lokal w którym można się mocno zapomnieć:)
Przeczytałam z uwagą smaczny artykuł i mam mały problem bo nie mogę zlokalizować mieściny Czechowice Dziedzice! Jeżeli nie jest to daleko od K-ce to chętnie się wybiorę na margeritkę:)
07.
dodano: 11:36, 14.10.2005
Panie Jarku jedno należy im przyznać:) że przynajmniej kuchnię mają wyśmienitą bo jeżeli chodzi o marketingowców od nazwy to tu już byłbym ostrożny, bo faktycznie nazwa wybrana po mistrzowsku ale istnieje już knajpa o podobnej nazwie. W Krakowie na krakowkim Kazimierzu miałem przyjemność być w Alchemi. W tym lokalu można znaleźć to czego zabrakło w Alchemi - Czechowickiej. W Krakowskiej panujący półmrok, pianino, świeczki, menzurki, pipety, próbówki mieszają się z wyśmienitym jedzeniem koncertami, spektaklami teatralne i ciekawymi filmami.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio