strona główna > Felietony > Zjeżone myśli > Winne promocje
autor: Marian Jeżewski
data publikacji: 2008-01-05
data aktualizacji: 2008-01-08
Zobacz także...
Przełamały się lata, może warto spytać o nasze tu i teraz - gdzie jesteśmy? Jako niepoprawny optymista, który na stwierdzenie, że gorzej być nie może, odpowiada: może, może! - muszę zauważyć, że jest gorzej niż myślałem. A to wszystko przez promocje...
Mądrala dopyta: gdzie byliśmy i dokąd zmierzamy? Bawiąc to tu, to tam, w krajach od bardzo dawna uznawanych za europejskie, zauważyłem, że inkryminujemy sobie zaściankowość i ciemnogród - niesłusznie. Polak jest bystry i zaradny, wszędzie potrafi zachować się, jak trzeba. A wielu rzeczy, to oni mogliby uczyć się od nas, a nie na odwrót.
Weźmy promocje w marketach. W tym zakresie świat zostawiliśmy hen, hen, albo jeszcze dalej za sobą. Takie konwersacje z hostessami - toż to szczyty asertywności. W okresie świąteczno-noworocznym każdy z nas przerobił ich na pęczki. Ja tym razem zastosowałem technikę „klapki na oczach". Wykonując slalom specjalny, omijałem kolejne, „wystawiające się" panie przy: ciastach, serach, wędlinach, chrupkach, podpaskach, proszkach, jogurtach, makaronach, coli, tuszu do rzęs dla sznaucerów miniaturowych czarnych, a nawet przy piwie (już w kuchni, przedpokoju i łazience brakuje mi miejsca na firmowe szklanki) - parłem, nieczuły na ich (hostess) umizgi - prosto, zygzakiem do stoiska z winami!
Zanim zdążyłem ochłonąć i zerknąć na półki - już miałem obok siebie ubraną w czerwony kubraczek, z czapką mikołajową na głowie, uśmiechniętą i rozgadaną jejmość hostessę. W czym mogę panu pomóc? - usłyszałem. Już chciałem powiedzieć, że auto mam do odkurzenia, ale ugryzłem się w język (w tym szkopuł, że nie mam pojęcia w czym mogłaby młoda, atrakcyjna kobieta pomóc facetowi). Spytałem więc, co ma do zaoferowania. Zaprowadziła mnie do win bułgarskich. To dobrze, że się promują - pomyślałem - już czas pokazać coś więcej, niż wiemy co!
Wskazała na jedno, drugie wino czerwone, potem białe słodkie za 11 zł... Wiem, powinienem nie mówić nic, tylko potakiwać głową z uznaniem. Ale ja nie, musiałem otworzyć japę i dopytać dlaczego ten kupaż merlota z kabernetem jest taki wyjątkowy! Stało się - czar prysł. Dowiedziałem się, że kupaże, to coś niebywałego, zjawiskowego, po prostu cudo, że normalnie, to robi się tylko i wyłącznie wina jednoszczepowe. A tu - taka okazja...
Ja rozumiem, że pan Kwacho i Borygo mogą nie wiedzieć, że są inne winne kupaże poza jabłkiem z siarką, ale przeszkolony prezenter!?... Jeszcze dodała, patrząc na mnie z wyrzutem, że ma nadzieję, że ja nie jestem silny wyłącznie w teorii, ale również piję.
Nie wiem czyj świat potem bardziej gruchnął z łomotem - mój czy jej, bo wyglądała na bardzo przygnębioną. W każdym razie udało jej się nadszarpnąć mój wrodzony optymizm. Zaskakująco i brutalnie. By ukoić układ nerwowy zakupiłem sobie na wieczór hiszpańską crianzę. Trzyszczepową!
Jestem za stoiskami z promocjami w marketach:
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
02.
~psychokasia (IP: 77.115.118.*) 
dodano: 13:28, 28.04.2008
Dodam, że jest to zjawisko traumatyczne również z drugiej strony. Musiałam sobie dorobić, akurat rozchorowała się koleżanka i miałam zastąpić ja na promocji znanej i ekskluzywnej marki perfum. Jakież było moje zdziwienie gdy tzw. Pani MenadżerSklepu krótko i wystudiowanie bezkompromisowym głosem przekazała nam technikę sprzedaży "Towar w koszyk, Morda w kubeł, Następny". Jestem wielkim koneserem zapachów i myślałam, że będę mogła służyć radą i pomocą, być przewodnikiem w świecie zapachów, stupid me. Przedpotopowa i niemodna technika "zadowolony klient" odeszła wraz z supermarketami i ich superhosstessami z superkażdemupotrzebnym towarem. Ja przeżyłam 10 godzin zastępstwa po swojemu, doradzając, dyskutując i dostarczając szczegółowych informacji za co Skuteczna Pani Menadżer zemściła się wpisując mi ocenę na skali skuteczności blisko zero. Może po prostu nie widziała jeszcze nigdy zadowolonego klienta, i może dlatego ludzie, którzy kupili u mnie, wydali się jej dziwni.
Z podejrzanym grymasem na twarzy. Musiała pomyśleć - "To napewno złodzieje!"
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio