strona główna > Felietony > Zjeżone myśli > Rosuł czy rosół?
autor: Marian Jeżewski
data publikacji: 2005-08-28
data aktualizacji: 2005-12-18
Zobacz także...
Na początek mam złą wiadomość dla uczniów: nadciąga nowy rok szkolny, już jest tak blisko, że szkoda gadać! Jest też dobra: im prędzej się zacznie, tym prędzej się skończy. Mam też jedną propozycję, która, jeśli pomożecie ją urzeczywistnić, może sprawić, że w szkole choć trochę będzie wam lepiej. Wam i przyszłym pokoleniom. Ale po kolei...
Patrzymy na wiele rzeczy, nie zastanawiając się dlaczego one wyglądają, czy działają właśnie tak, a nie inaczej. Np. dlaczego wszystkie zegary chodzą akurat w tę, a nie w drugą stronę? Dlaczego mężczyźni zapinają spodnie odwrotnie niż kobiety i dlaczego właśnie tak, a nie na odwrót? Dlaczego wszystkie klawiatury komputerowe mają taki sam układ klawiszy (tzw. „QWERTY”, od pierwszych liter u góry)? Taki sam i do tego przestarzały. Już w XIX wieku wynaleziono lepszy, na którym można pisać dużo szybciej, ale ówczesne mechanizmy zacinały się i tak już zostało do dzisiaj. Dlaczego nie ułatwiamy sobie życia chociaż możemy i wiemy jak?
Przenieśmy się na chwilę do Francji. Wiemy, że język francuski, jak każdy inny, ewoluował przez wieki i dzisiejsza pisownia nie wzięła się z kosmosu. Ale po co męczyć się i pisać np. „renault”, gdy wystarczy „reno”? Jeśli by pozmieniać wszystkie takie tasiemce na ich odpowiedniki fonetyczne, to ile można by zaoszczędzić papieru!? I czasu. Ale nie będziemy Francuzów na siłę uszczęśliwiać, mają swoje problemy. Choćby z wymianą uszczelek w umywalce.
Moja propozycja dotyczy naszej ortografii. (Wszelkich jej miłośników, filologów, językoznawców, czy uczestników katowickiego „Dyktanda”, ostrzegam, że dalej, dla spokoju własnych nerwów, czytać tego felietonu nie powinni.) Pomysł, jak wszystkie genialne wynalazki, jest prosty: zostawmy „u”, „h” i „ż”. Zlikwidujmy: „ó”, „ch” i „rz”. I to wszystko, a o ileż prostsze będzie nasze życie! Pewnie, że na początku dziwnie nam będzie patrzeć na niektóre wyrazy, ale będziemy mieli niezłą zabawę zastanawiając się co to jest - weźmy na przykład menu z restauracji: „na początek pżystawki, potem grohuwka lub hłodnik, ewentualnie rosuł, shab, suruwka z żepy, hrupiące frytki, piwo z loduwki i na deser drożdżuwka. Pyhota”. Trochę szokujące? Tylko na początku. Potem będzie okres przejściowy, a po jakimś czasie przywykniemy. Dla dzieci rozpoczynających edukację będzie to już normalne. Dla osób z dyslekcją – ulga. Nauczyciel sprawdzający dwudziestą piątą kartkówkę, nie będzie już musiał sam zastanawiać się, jak właściwie pisze się „również?”
Moglibyśmy dzięki temu wygospodarować w szkole więcej czasu. Byłaby szansa lepiej go wykorzystać. Gdyby tak stworzyć nowe, bardziej przydatne w życiu przedmioty. Dajmy na to lekcję „Dobrej Komunikacji Międzyludzkiej”. Słuchając niedawno przedstawiciela pewnego ugrupowania politycznego, obiecującego nową jakość na przyszłość i masło maślane w śmietanie, czyli zwykły bełkot przedwyborczy, pomyślałem – z DKM: pała. Powiecie, że to właśnie o to chodzi, aby polityka nikt nie zrozumiał. Tak, ale słyszałem też ciekawe, rzeczowe wypowiedzi partii niszowej, która w dyskusji została zaraz zakrzyczana pokrętną demagogią. Szkoda. Uczmy nasze dzieci rozróżniać takie przekazy. Niech nie muszą się wstydzić swoich parlamentarzystów. Niech ośmieszają głupich, a nie mądrych.
Inną, alternatywną lekcję jaką bym zaproponował, to „Umiejętność Publicznego Przemawiania”. Zawsze zastanawiałem się, jak to jest, że na wszelkich zebraniach, najwięcej mówią ci, którzy mają najmniej do powiedzenia? Dlaczego nie szanują czasu innych? Gdyby tak można, jak z redukcją w ortografii, wyeliminować pustosłowie wypowiedzi na wszelakim forum. Może wczesna nauka w tym zakresie dałaby śmiałość tym, którzy rzeczywiście powinni się odzywać?
W ostatnim roku średniej szkoły wprowadziłbym naukę „Jak Być Rodzicem”. Pamiętam przyjście na świat mojego syna – radość i coś w rodzaju dezorientacji. Słuchajcie młodzi – to wcale nie jest takie oczywiste, jak się wydaje!...
Kolejny przedmiot, którego brakuje mi w szkole to „Siła Pozytywnego Myślenia”. Przecież szkoła to tylko przedszkole przed szkołą życia. Jak sobie radzić potem? Czy wszechobecne narzekactwo i czarnowidztwo nie zmalałoby wówczas? Czyż nie więcej osiągają ci, co widzą możliwości, a nie przeszkody? Albo dostrzegają szanse na zlikwidowanie przeszkód, chociażby tak, jak z likwidacją „ó”, „ch” czy „rz”!
Człowiek wykorzystuje zaledwie kilka procent swojego mózgu, a do tego jeszcze bardzo często niezbyt rozsądnie. Bystry maturzysta zauważył, że "Potop" mówi o dobrych uczynkach ludzi, które, niestety, w znacznej mierze były złe.” Czyli od lat bez zmian. Zdaję sobie sprawę, że mój pomysł z uproszczeniem ortografii jest wielce kontrowersyjny. Już słyszę głosy, że to niedorzeczne. A ja będę upierał się, że to dobry pomysł. Dajmy sobie odrobinę luzu. Spójrzmy na praktyczną młodzież. Zaczęło się od owsiakowego „sie ma”, potem „nara”, „komp”, „dozoba”, „spoko”, „cze” i inne. Więc, po co się męczyć? Nie widzę potrzeby utrzymywania „rz”, „ó” i „ch”. Już się naszym kosztem wystarczająco długo zabawiały. Dosyć stresu. Cudzoziemcy, dobra wiadomość, uczcie się polskiego, będzie prostszy. Wierzę, że możemy to zrobić. Wiem, że nie łatwo zmienić coś, do czego przyzwyczailiśmy się przez lata. Lecz wielu rzeczy nie zmieniamy, bo jakoś przecież jest i jakoś przecież będzie. Moglibyśmy, ale nie chce nam się kiwnąć palcem w bucie. Dlaczego tak się dzieje, niewiadomo. A możemy przecież gury pżenosić!
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 2 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | następna | ostatnia >
01.
02.
03.
05.
dodano: 10:12, 30.08.2005
Nie przejmuj się, gdy inni cię nie rozumieją; martw się raczej wtedy, gdy ty nie potrafisz zrozumieć innych...Moim celem nie było urażenie autora, którego bardzo cenię i uważam, że po recenzjach i felietonach pana Jarka wyrósł na najchętniej przeze mnie czytanego twórcę widelcowego.
A jeżeli ktoś ma oochotę ujednolicać pisownię proszę bardzo niech to robi w końcu żyjemy w wolnym kraju. Pozdrawiam.
06.
07.
08.
09.
dodano: 21:10, 29.08.2005
retoryka... tak, to jedno, a to jak jesteśmy różnie odbierani przez audytorium, to drugie! Prowadzę szkolenia i zdaje sie czasem, że mówię rzeczy oczywiste, a tu słuchacze potrafią wymyślać takie interpretacje... Trzeba wtedy dłuzszej rozmowy, lepszego zrozumienia się na wzajem, wyjaśnienia sobie różnych znaczeń tych samych określeń...
10.
dodano: 18:41, 29.08.2005
Cóż... dziennikarzem jest się albo z wykształcenia, albo też z powołania... Nie zawsze ten, co dużo pisze, jest dobrze odbierany przez słuchacza, czytelnika. Już w starożytności Sokrates wspominał coś o retoryce... Piszmy tak, aby nas czytano, mówmy tak, aby nas słuchano.. Pozdrawiam.
11.
12.
13.
dodano: 16:27, 29.08.2005
Dziękuję za uwagi. Byłbym skłonny jednak stwierdzić, że raczej za dużo jest stresu dookoła nas. Uważam także, że wszelki postęp to wynik ułatwiania sobie życia, a stopień skomplikowania pisowni nie decyduje o poziomie rozwoju danej społeczności. Łączę wyrazy szacunku, Marian Jeżewski
14.
dodano: 12:32, 29.08.2005
Nie za dużo w życiu tego luzu...? Proszę pana smutne jest to co pan pisze! z długości felietonu wnskuję, że nie obca jest panu słowo pisane i mówiono, a takimi pomysłami jakie pan ma, jest prosta droga do powrotu na drzewa! ludzie i tak już niewiele czytają a za moment będą tylko obrazki przeglądać, teraz wystarczy wziąć do ręki pierwszą lepszą gazetę, tekstu dwa zdania a zdjęcie na całą stronę!!
15.
strona 1 / 2 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć


Restauracja.Informacje podane przez właściciela:Wewnątrz panuje miły, kameralny klimat wzbogacany przyjemną muzyką . Serwujemy wyśmienite..
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio