strona główna > Felietony > Zjeżone myśli > Publiczne kwiatki
autor: Marian Jeżewski
data publikacji: 2005-07-25
data aktualizacji: 2005-12-18
Zobacz także...
Gdybym teraz chciał przytoczyć cytat z dowolnego dialogu „Psów” Pasikowskiego, musiałbym pewnie nieźle się nakropkować. Redakcja nawidelcu.pl, dbając o kulturę słowa, zgodziłaby się być może tylko na pierwsze litery. Resztę, każdy sam by sobie dopowiedział. Bez wysiłku oczywiście. Wszyscy przecież znają „te” wyrazy. Zwykło się mówić, że ktoś „wyraża się”. Np.: „ty, Józek nie wyrażaj się. Nie widzisz, że tu dziecko stoi?” Ale już jest za późno. Dziecko skrzętnie wyłapało wyrazy. Będzie teraz potrafiło bez problemu je powtórzyć (po jednokrotnym usłyszeniu) i to we właściwym kontekście i z prawidłową intonacją. Kiedyś, dawno temu, gdy telewizja była tylko czarno-biała, prowadzący dobranockę (a było to „na żywo”) myśląc, że już zniknął z wizji, powiedział: „a teraz, kochane dzieci, możecie mnie pocałować w d...” Po czym wyleciał z TV i jego słowa stały się prorocze. Większość dzieci pewnie i tak znała to określenie i może nie zwróciła większej uwagi, lecz rodzice byli w głębokim szoku. Bo prywatnie, to możemy sobie używać „słów”, ale na forum już nie. Takim forum, jest również pub, w którym spotykamy się znajomymi na piwie i nierzadko narażeni jesteśmy na rozbawione sąsiedztwo używające takiego „soczystego” języka.
Pewien znany mi krytyk ma swoje ulubione słowo na literę „k”. Często się nim dzieli. Jakież było moje zdziwienie gdy ujrzałem go w programie telewizyjnym. Pomyślałem: powycinali mu wypowiedź! – nie było ani jednego wulgaryzmu. Albo komentatorzy sportowi – jakie oni wstawiają „kwiatki” sądząc, że mają fonię wyłączoną!? Np.: „zobacz k..wa, jak one grają!” Potem udają, że nic się nie stało. Często już z resztą nie mają nic ciekawszego do powiedzenia.
Ale z drugiej strony, dlaczego osoby używające „kwiatków” nie mogą być sobą poza gronem bliskich osób? Jak ten bosman, który chciał powiedzieć kawał, ale poproszono go by w towarzystwie zamienił brzydkie słowa na „bum”, więc powiedział: „bum, bum, bum bum bum, bum. Bum, bum bum, bum, bum bum, bum bum bum. Bum bum bum, d...!“
Wyobraźmy sobie, że wszyscy umawiamy się, jak Polska długa i szeroka, że wszelkie nieprzyzwoite słownictwo dopuszczamy do używania w miejscach publicznych także. Bez zahamowań. I teraz np.: prognoza pogody – „jutro znowu ten pie….ny deszcz, zimno i w ogóle ch...owo”. W restauracji: podchodzi kelner i pyta jak nam smakowało – „zaj...cie!” – odpowiadamy. Posłanka na mównicy – „szanowni panowie z komisji spie...li tą ustawę” itd. itp.
Po paru miesiącach, żadne wyrażenie nie będzie już dziwiło i bulwersowało. Niektóre kręgi środowiskowe mogłyby wreszcie wiele spraw zrozumieć. Poprawiłaby się komunikacja międzyludzka. Gazety nabrałyby blasku i życia. Pisma urzędowe zyskałyby ludzki wymiar. Akty prawne straciłyby swoje pokręcone zawiłości. Lekarze mogliby jaśniej się wyrażać. Nauczyciele złapaliby lepszy kontakt z uczniami. Dorastająca młodzież miałaby szansę czasem być rozumiana. Robotnicy budowlani nie głowiliby się, jak wyłuszczyć tajniki swojej roboty... Kiedyś Mrożek zaproponował, aby umieścić chociaż raz „k..wa” w konstytucji. Byłaby to wreszcie konstytucja wszystkich Polaków. Potrzeba więc więcej takich inicjatyw.
Zróbmy małe doświadczenie. Proszę sobie przypomnieć pierwsze lepsze nieeleganckie słowo... Już? Teraz proszę pomyśleć co ono właściwie oznacza: czynność, część ciała, określenie czy może cechę? Jakim „normalnym” słowem można by je zastąpić? Umówmy się, że zamieniamy te słowa – przyzwoite staje się wulgarnym i odwrotnie. Czyż to nie jest tylko kwestia umowy? Czy nie nadrzędną sprawą jest „by język giętki powiedział to, co pomyśli głowa”? Czy nie ważniejsze jest, by potrafić dobrze wyartykułować swoje emocje, uczucia, racje czy obawy? W „Podróżach z Herodotem” Ryszard Kapuściński opisał tubylca, który znał tylko dwa słowa po angielsku: „problem” i „no problem” – a jak świetnie potrafili się porozumieć! Wypowiadajmy nasze myśli swobodnie, według własnego uznania i możliwości. Jeden nie uznaje przekleństw, drugi lubi sobie dodać parę kwiatków...
...niestety, to nie są żadne kwiatki. Niestety, wulgaryzmy nie są neutralne, służą do obrażania, urażania, czyichś uczuć, godności. Kojarzą się raczej z wojną niż pokojem, nie pomagają w dobrym porozumieniu, nie określają jasno swojego znaczenia. Niestety, zdradzają naszą niemoc. Niestety, są ludzie do których inny język nie dociera. Niestety, nawet w stanie silnych emocji, rzucone przekleństwo pozostaje śmieciem językowym. A kwiatki są piękne!...
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
dodano: 01:46, 07.08.2005
Mam nietypowe, wręcz rewolucynjne podejście do tematu. Słowa niecenzuralne s± przypadkowym zlepkiem liter (głosek), które kiedyś, ktoś określił, że są be i nie przystoi ich używać. Np. ktoś powie penis, a iny h.. , i co z tego przecież określają tą samą częęć ciała. Z reguły środowisko w jakim się wychowujemy wtłacza do głowy dziecka w wiekszym lub mniejszym stopniu ograniczenia w stosowaniu różnych zwrotów. Myślę, że należy zmienić morale i nie przejmować się. To są tylko słowa. Można tłumaczyć dzieciom, że dane słowa są ładne, a inne nie eleganckie. Nie przedstawiać problemu tak ,że jest to straszne , obrzydliwe,... Przy okazji tego tematu jest inna rzecz na którą należy zwrócić uwagę tzn. emocje jakie są związane z wyrażaniem się. Często te niecenzuralne słowa połączone są z "wysyłaniem" w przestrzeń negatywnej energii. To należy krytykować i zwracać uwagę, że tak nie wolno. Wielu z nas to czuje, lecz nie karci za to "nadawcy" lecz za to jak się wyraził. Co z reguły nie przynosi, żadnego efektu, a nieraz wręcz przeciwnie, ilość złej mocy generowanej jest jeszcze więcej. Pozdr. Cybog
02.
03.
04.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć


Informacje podane przez właściciela:Mamy przyjemność zaoferować Państwu nasze usługi gastronomiczne, hotelarskie, rekreacyjne i edukacyjne...
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio