strona główna > Felietony > Zjeżone myśli > Podkładacze ognia
autor: Marian Jeżewski
data publikacji: 2005-06-20
data aktualizacji: 2005-12-18
Zobacz także...
Usiadł, zamówił kawę i wreszcie wyciągnął „marlborasa”. Zaciągnął się głęboko. Lubię takie chwile – pomyślał Józef, puszczając biały obłoczek przez prawe ramię. Kątem oka spostrzegł młodego mężczyznę, u którego na czoło zaczęły w tej chwili nadciągać czarne, dla odmiany, chmury. Przeszył Józefa takim wzrokiem, którego nie powstydziłby się nawet bazyliszek i zaczął: Czy wie pan, że dym tytoniowy składa się z ok. czterech tysięcy związków chemicznych, między innymi z tlenku węgla (tzw. czad), amoniaku czy cyjanowodoru? Że Światowa Organizacja Zdrowia informuje o ok. 14 tysiącach śmiertelnych ofiar palenia dziennie, czyli o ponad 5 milionach zgonów rocznie? Że w 1996 roku w USA zmarło z powodu palenia 434.000 osób, z powodu alkoholizmu 101.000, a w wypadkach samochodowych 49.000? Józef próbował tłumaczyć, że siedzi na miejscu dla palących, ale młody mężczyzna nie słuchał. Kontynuował: Wie pan, że po rzuceniu palenia substancje smoliste wychodzą z organizmu jeszcze przez pięć lat? Że najczęstsze choroby powstałe na skutek palenia tytoniu to: nowotwory złośliwe, choroby sercowo-naczyniowe, udar mózgu, cukrzyca i choroby układu trawiennego? Na pierwszym roku medycyny pali 29% studentów i 18% studentek, a na piątym odpowiednio 42% i 28%. Skąd on to wszystko wie? – zaczął zastanawiać się Józef, sięgając po drugiego papierosa. Okazało się, że to przedstawiciel firmy farmaceutycznej. Młody mężczyzna wyliczał dalej. Wie pan, że przez 20 lat palacz puszcza z dymem średniej klasy samochód? Plus wydatki na leczenie. Że w roku wypala około pięć i pół tysiąca sztuk? To tak, jakby palił od północy w poniedziałek do następnego poniedziałku w południe, bez najmniejszej przerwy... Józef wypił kawę szybciej niż zwykle, a trzeciego zapalił sobie po drodze do samochodu...
Mam przed oczami znajomą. Niespełna trzydziestolatka. Atrakcyjna, miła, inteligentna. Paczkę papierosów zawsze musi mieć przy sobie. Pali 10-15 sztuk dziennie. Na imprezy zabiera dodatkową paczkę, jedna nie wystarcza. Pali bo lubi – standardowa odpowiedź. Pytam znajomych palaczy - pojawia się pewna reguła. Mężczyźni palą, by zaspokoić głód nikotynowy, kobiety, bo papieros staje się niezbędnym dodatkiem ich wizerunku (uważają, że są bardziej sexy?), palenie staje się nawykiem, odruchem. Czyli z jednej strony uzależnia, a z drugiej to rekwizyt potrzebny do trzymania w określonych sytuacjach.
Zastanawiam się, jak to jest w związkach małżeńskich, gdy tylko jedna osoba pali, a druga nie? Pewnie na początku, gdy byli młodzi, palenie papierosów przez ukochaną osobę było do zniesienia. Akceptujemy się przecież razem z naszymi zaletami i wadami. Ale z drugiej strony starzejemy się i z czasem dym zaczyna przeszkadzać, dusić, szczypać w oczy. Co wtedy? Przecież im dłużej się pali, tym trudniej rzucić palenie. A poza tym, to czy będzie się chcieć? Chyba to Bernard Show, zapytany o to, jak pozbyć się nałogu powiedział: „rzucić palenie? – nic prostszego, setki razy już rzucałem.” Może alternatywą jest wciągnięcie w nałóg niepalącego?
Ponieważ sam nie palę, to staram się zrozumieć palących. Jak to się dzieje, że palą? Budowlańcy i taksówkarze, lekarze i nauczyciele, prości i wykształceni, ładni i brzydcy. Młody człowiek, aby uzależnić się, musi palić przez kilka lat. Kiedyś ludzie może nie wiedzieli, że palenie szkodzi, ale teraz? Jak to się dzieje, że świadomie sięgamy po coś, co nam szkodzi? A szlachetne zdrowie? Przeczytałem w mądrej książce, że „palenie tytoniu jest jednym z niewielu dobrze poznanych szkodliwych czynników, na które człowiek dobrowolnie się naraża.”
Jak młoda i chcąca podobać się dziewczyna, która pali, podchodzi do tego, że jej odzież, skóra czy włosy, mają przykry zapach? Palce z czasem zaczynają żółknąć, zęby brązowieć, a dym niszczy jej śliczne oczy? Że sympatia czuje przy pocałunku gorzką ślinę, że palącym trudniej jest znaleźć pracę, że przez gorszą wydolność płuc będzie szybciej męczyć się, dyszeć i pokasływać, że w końcu jako potencjalna matka naraża się na poronienia i bezpłodność – czy to wszystko nic ją nie obchodzi?!
Bo przecież nikt inny tylko ja, decyduję, czy zapalić, czy nie. Papieros sam z siebie nie jest zły. Ktoś musi podłożyć ogień...
Słyszałem jak palacze skarżą się, że są dyskryminowani, że ogranicza się miejsca gdzie mogą zapalić. Ja, gdy piję kawę lub coś jem i nagle wciągnę dym z papierosa osoby palącej obok, tracę apetyt i robi mi się niedobrze. Niektóre lokale mają wyznaczone oddzielne miejsca dla niepalących. Spójrzmy na przykład: kawiarnia w znanym katowickim hipermarkecie. Są tu 42 stoliki. W Polsce pali ok. 50% mężczyzn i ponad 30% kobiet, czyli ok. 40% całej populacji. Dzielimy więc proporcjonalnie na 25 stolików dla niepalących i 17 dla uzależnionych od tytoniu. Tak powinno być, a jak jest? 5 stolików dla stroniących od dymu i 37 dla dym czyniących. Zostawiam bez komentarza. Co więc jest ważniejsze: prawo do wolności palenia, czy prawo do czystego powietrza? Tu mamy dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra to taka, że nie ma złej, a zła, że nie ma dobrej.
Tak sobie myślę, jaka złożona jest ludzka konstrukcja. Najpierw wiedząc, że działamy na swoją niekorzyść, zmuszamy własny organizm, aby przyzwyczaił się do nikotyny. Gdy już wie, że bez niej żyć nie może, a zaczyna jej brakować – alarmuje. Wówczas zapalamy – zaspokajamy potrzebę, czyli odczuwamy przyjemność. Koło destrukcji. Wymyśliliśmy potrzebę służącą do zniszczenia nas samych. Szatański wynalazek? Ciekawe, jest to silniejsze od zdrowego rozsądku. A uczono nas, że największą potrzebą żyjących istot jest zapewnienie przedłużania gatunku...
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 2 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | następna | ostatnia >
01.
02.
04.
05.
08.
09.
dodano: 09:56, 23.06.2005
Vit, to nie ma żadnego znaczenia czy palę, chodzi o tekst :) napisany jest monotonnie, składa się z cyfr i innych zupełnie oczywistych rzeczy, które mnie jako czytelnika, nie interesują i nużą (bo ile razy można słuchać/czytać) to samo (autorze wybacz ale oceniam szczerze) ? Tego typu teksty powinny mieć w sobie życie, zainteresować, szczypta humoru mile widziana. Do jasnej cholery, przecież nie po to latamy po necie żeby wtłaczać w siebie nieczytlene shit'y tekstowe (autorze raz jescze wybacz:)
10.
dodano: 19:46, 22.06.2005
Wlaśnie jestem sobie w pracy i taka mi się nasuwa refleksja, że przez palaczy siedzę w niej dłużej niż powinnam!! Bo przecież trzeba robić przerwy na papierosa podczas zebrania! W dodatku jako palarnia służy kuchnia... a rzecz dzieje się w szkole... Czyli właściwie szkoła wychowuje przyszłych palaczy... Bo może komuś jest mniej niedobrze, gdy sam zapali, niż gdy musi wąchać śmierdzącego nauczyciela, wyłaniającego się z kuchni w kłębach dymu... Nawiasem mówiąc mogliby niby palić teraz na dworze - aż tak by nie cuchnęli - ale... nie ma na czym usiąść i tu pojawia się problem nie do rozwiązania, bo komu chciałoby się przenieść krzesełko i przestawić je 2 metry dalej - już na dworze? Na pewno nie palaczowi, który już po tych dwóch metrach ma zadyszkę... Zresztą palenie to przecież tak wielka przyjemność, że nikt nie będzie z nią zwlekał o tę minutę, którą trzeba by na to trudne i uciążliwe zajęcie poświęcić. Poza tym palarnia i kuchnia w jednym to świetne rozwiązanie - nie ma problemu z tym, kto ma zaserwować dzieciom obiad - zawsze się tam jakiś palacz znajdzie! Życzę smacznego - zwłaszcza dzieciom palaczy!
11.
dodano: 18:59, 22.06.2005
Ale fajna dyskusja! Powiem tak: rozumiem obydwie strony znakomicie. Sam paliłem jak smok (średnio dwie paczki dziennie, a przy imprezce to i trzy zeszły) i nikt mi nie powie - palenie papierosów jest po prostu przyjemne. I to bardzo! Niestety kiedyś w nocy obudził mnie mój własny kaszel. Przeraziłem się wtedy tak, że z dnia na dzień rzuciłem palenie, mimo iż wcześniej próbowałem tej sztuki dokładnie 11 razy. Od tej chwili minęło sześć lat. I bardzo mnie męczy to, że wracając z mojego ulubionego pubu śmierdzę fajkami tak, że wszystkie ciuchy nadają się tylko i wyłącznie do prania. A kiedy paliłem nie czułem tego zapachu w ogóle i nic mi nie przeszkadzało. Obłoczek dymu pod nosem psuje każdy posiłek, czy to jest hamburger czy kaczka w pomarańczach. Dlatego (wciąż utrzymując, że palenie jest wielką przyjemnością) w tym jednym przypadku jako rozwiązanie wskazywałbym egoizm. Palacze, bądźcie egoistami! Oddawajcie się waszej przyjemności tak, by nie dzielić się nią z innymi. A my w cichości swojej zawiści będziemy wam tej przyjemności zazdrościć!
Pozdrawiam
Jarosław Gibas
12.
dodano: 17:59, 22.06.2005
A ja, jako osoba niepaląca, podpisuję się pod tekstem Pana Mariana obiema rękami. Bo w sumie dlaczego, idąc do restauracji, jestem narażona na bierne palenie? I nie ma znaczenia, że usiądę przy stoliku dla niepalących, skoro obok mnie siedzi grupa kilku osób, które kopcą w najlepsze. Jedynym wyjściem byłoby chyba wyznaczenie osobnych sal (a może nawet całych lokali), gdzie można palić, ile dusza zapragnie. A tak - chociaż nie palę, śmierdzę "petami" jak nieboskie stworzenie, oczy mam przekrwione, gardło opuchnięte i jeszcze za to wszystko słono płacę... Litości....
13.
14.
dodano: 15:25, 22.06.2005
Słu*** Smellu -pewnie nałogowawo palisz (tak jak ja) i to Cię wkurza(mnie też),że jeszcze ktoś nam to wytyka,ale faktem jest,że oni, Ci niepalący, mają sporo racji .Tylko jak to rzucić , jeżeli po raz 101 nie wyszło? lepiej się wkurzać na tych co nie palą i w ten sposób możemy na kimś sie wyładować.:o)
strona 1 / 2 | < pierwsza | poprzednia | 1 | 2 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio