strona główna > Felietony > Zjeżone myśli > Miejsca nie do poznania

Miejsca nie do poznania

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Marian Jeżewski

data publikacji: 2006-07-09

data aktualizacji: 2006-07-11

 



Zobacz także...

Są momenty, że Internet przestaje już wystarczać. Pewien chłopak zaproponował po dłuższej znajomości „czatowej” dziewczynie, żeby może wreszcie spotkali się w „realu”. – Ale u mnie jest tylko „Biedronka” – stwierdziła. Niektórzy robią wypady do pubu, czy na dyskotekę, inni wykonują rajd po nocnych lokalach – wszystko po to, aby „coś poderwać” lub chociażby „zaznajomić się”. Z jakim efektem?

Hrabia Dzieduszycki spytany skąd ma takie powodzenie u kobiet, zdradził tajemnicę, że gdy pozna jakąś, to po chwili szepcze jej do ucha: „chciałbym się z panią przespać”. I co, nie dostaje pan wtedy w pysk? – Czasem nie!
Są różne metody. Spodobał mi się pomysł kabaretu (chyba Moralnego Niepokoju): ona – siedzi przy barze, on – podchodzi i mówi: wierzysz w miłość od pierwszego spojrzenia, czy mam podejść jeszcze raz? Nie wszyscy jednak jesteśmy tacy pomysłowi lub przynajmniej odważni. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Kolory rzeczywistości bledną i dążą do szarości kiedy po iluś tam próbach znalezienia prawdziwej miłości, czy przyjaźni entuzjazm i nadzieja są na wykończeniu. Zdarzają się też potem takie sytuacje, że „jak chłopak zaprosi pannę do tańca, to nierzadko zostaje z nią na całe życie” (to z Mumio). Jakimś rozwiązaniem są tak zwane wieczorki dla samotnych serc – malutkie wysepki na bezmiarze oceanów ludzkich potrzeb. Co się stało z człowiekiem przez te trzy i pół miliona lat, że z istoty gromadnej zamienił się w nieprzystępną? Dlaczego kolejne „kosze” załamują, a nie dopingują? Rozum staje się silniejszy od instynktu samozachowawczego?

Dochodzi już do tego, że kelner, który przyjmuje zamówienie przy stoliku, stwarza taki dystans i napięcie, że klient denerwuje się, bo a nóż coś źle powie lub głupio zapyta. A przecież to zadaniem kelnera jest, aby nas, a przez to nasze portfele, rozluźnić. Jak potem taki kelner w cywilu, na dyskotece, ma poznać kogoś nowego? Skacze pionowo w jednym miejscu obok podobnych sobie samotnych kelnerów, szoferów i menagerów, a rozglądając się krytykuje w duchu ich ruchy i ubiór.
I tak samo jest wszędzie – na przystankach, chodnikach, w sklepach, a nawet w kościołach. Pracują tylko smutne, rozżalone i rozdrażnione oczy. A nie mogłoby być inaczej? Czy nie moglibyśmy poznawać się bezstresowo, naturalnie?... Cześć, jestem Józek, poszukuję pokrewnej duszy do dyskusji o wszechświecie i czarnych dziurach… Albo: organizuję ekipę do siatki… Albo: zbieram nalepki z piwa bezalkoholowego… Albo: szukam przyjaciela, miłości…
Zamiast „w pysk”, moglibyśmy wymienić dwa wyjaśniające zdania i rozejść się lub nie.

Póki co, uśmiechający się na ulicy do innych podejrzewani są o ucieczkę z zakładu zamkniętego, „dzień dobry” – między sąsiadami ma na końcu znak zapytania zamiast wykrzyknika, a „halo” do słuchawki, znaczy „czego?”. A gdyby tak, irracjonalnie, porozszczelniać te nasze, nie do poznania, cztery ściany, wpuścić trochę światła i powietrza… i zerknąć sobie tam nawzajem?

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~gal zgłoś naruszenie zasad

dodano: 23:24, 31.08.2006


I bogu podziękuj,Alu. co byś ty robiła (i kiedy) z 99 nowymi przyjaciółmi.

02.

~Ala zgłoś naruszenie zasad

dodano: 23:49, 13.07.2006


Pewnie, że się boimy... Ale warto próbować. Może 99 osób będzie się śmiało - a ta setna zostanie naszym przyjacielem? Albo chociaż odwzajemni uśmiech na ulicy. Trzeba próbować. Gdyby każdy się postarał, okazałoby się, że mijamy całkiem sympatycznych ludzi na ulicy. Może nawet nie tyle trzeba się starać, co po prostu być sobą, nie chować się.. Pozdrawiam i uśmiecham się do Wszystkich :))

03.

~Wredna menda zgłoś naruszenie zasad

dodano: 15:35, 10.07.2006


Ale poleciałaś, Anno, powinnaś podjąć współpracę z widelcem bo w kementarzach sie marnujesz!

04.

~Anna Kierzek zgłoś naruszenie zasad

dodano: 12:13, 10.07.2006


Tak... ma Pan rację - boimy sie otwierać na innych, boimy się pokazać swoją, jakże piękną czasem duszę. A dzieje się tak być może z obawy - łatwiej i boleśniej można zranić kogoś, kto otworzy przed drugim człowiekiem swoje serce - podejmujemy więc decyzję, że może lepiej nie ufać, może lepiej nie wierzyć? Ludzie, jak żadne inne zwierzęta, potrafią interpretować w różny sposób identyczne sytuacje, obrazy... Jak już sobie pozwalam od jakiegoś czasu, tym razem znów przywołam obraz prawdziwy, jakże zaskakujące i różne interpretacje tego samego obrazu...:)

To, jak postrzegamy świat, zależy od tego, jak interpretujemy obrazy, które do nas docierają. Kiedy pada deszcz, jedni twierdzą, że jest brzydko, mokro i ponuro, a inni, że jest pięknie, bo deszcz oczyszcza, jest zbawienny dla wszystkiego, co żywe.

Będąc z wizytą w Krakowie, nie sposób nie zagubić się z pasją w wąskich uliczkach, po to, by chłonąć całym ciałem magię tego miasta. Jest to o tyle przyjemniejsze, gdy taka wizyta przebiega w miłym towarzystwie. I tak było tym razem. Przytulna restauracyjka, dobry Przyjaciel, espresso mocne jak tasmański diabeł. Jako dopełnienie doznań – niezwykły prezent od Przyjaciela – figurka Buddy, przywieziona z ostatniej podróży do Indii. Budda na wskroś inny, niż ten, do wizerunku którego przywykliśmy – nie pogrążony w medytacji, lecz z radośnie uniesionymi do góry rękami, z wyszczerzonymi w uśmiechu zębami i wystającym brzuchem spod przykrótkiej koszulki. Na pierwszy rzut oka, wyglądał jak skrzyżowanie arbuza z kołem młyńskim. Dla mnie poza, jaką przedstawiał Budda, mogła znaczyć tylko jedno: „ carpe diem!”, mój Przyjaciel zaś widział w nim Buddę, któremu ktoś krzyknął za plecami „ ręce do góry!”. Ten sam Budda, a jakże inne, skrajne interpretacje tego, co przedstawiał...

Ludzie często podchodzą w zagmatwany sposób do zjawisk, jakie obserwują. Nie przyjmują w prosty sposób tego, co dzieje się wokół nich. W działaniach innych dopatrują się ukrytych intencji, gubią się w domysłach i insynuacjach. Niejednokrotnie, poprzez zawiłe ścieżki gubią sens przekazu. Gość prosi kelnera w restauracji o radę, bo sam nie jest zdecydowany, jaką potrawę wybrać - a kiedy kelner pewnym głosem wskazuje danie, dodając przy tym, że klienci, którzy zamawiali to wcześniej, byli zachwyceni – gość ów, zamiast bez zastanowienia przytaknąć, zastanawia się, czy aby kelner nie chce mu wcisnąć dania, którego nagotowało się za dużo kucharzowi ( kilka dni temu) i nawet pies właściciela już nie może na to patrzeć. Po co zawracać sobie głowę domysłami – czym prędzej powiedzieć „zamawiam”; jeżeli było dobre, dać dobry napiwek kelnerowi, jeżeli rzeczywiście danie miało coś wspólnego z niestrawnością Burka – pocieszyć się, że nie zaprosiliśmy tu ważnego gościa. I iść dalej. Przecież to nie jedyna restauracja, nie jedyny dzień, w którym spożywamy posiłek poza domem; jeszcze będzie wiele innych. Dni, restauracji, kelnerów. A co w następnej? Nie mierzyć kelnera tą samą miarką, co poprzedniego, bo to przecież inny człowiek, inny czas i inne miejsce.

Mój Budda cieszy się z życia, bezczelnie śmieje się w twarz przesądom i uprzedzeniom. Codziennie będzie mi przypominał, że dzień bez uśmiechu jest dniem straconym. Uśmiech nieznajomego na ulicy, odwzajemnię uśmiechem, ciepłe słowo – ciepłym słowem, uścisk uściskiem. A jeżeli wyznawca innej ideologii spróbuje wymierzyć mi policzek – ze śmiechem zrobię unik, jemu policzek wymierzy czas. Życie jest zbyt krótkie, aby analizować każdy gest ze wszystkich stron – warto dawać to, co sam chciałbyś otrzymywać, kochać tak, jak chciałbyś być kochanym, starać się zrozumieć innych, skoro sam oczekujesz zrozumienia. Po co wyciągać pazurki „ na wszelki wypadek”?

Skoro ktoś, kiedyś nazwał niebieskie niebo niebieskim – nie zmieniajmy tego. Pocałunek jest symbolem sympatii – po co dopatrywać się w tym Judaszowych gestów, jeżeli ktoś podaje dłoń, to jest to znak, że oczekuje naszej przyjaznej dłoni – podajmy ją więc niezwłocznie. Niech się bawią w domysły filozofowie, analizę ludzkich poczynań zostawmy socjologom, a my życie odbierajmy takim, jakim chcielibyśmy, aby było, a nie takim, jakiego się obawiamy. Żyjmy prosto i radośnie. Czas nam dany, jest tylko jeden, a Nirwana niech będzie stanem totalnego wyzwolenia z fałszu, obłudy i zakłamania. Każdy z nas ma swojego Buddę – musi tylko chcieć go odnaleźć i właściwie odczytać.

Pozdrawiam:)

05.

~max zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:50, 09.07.2006


Gra się tak jak przeciwnik pozwala dlatego w życiu jak w szachach najważniejsze jest otwarcie. I dobrze należy pomyśleć zanim się otworzy usta. Dlatego też uczmy się od  mistrzów takich jak wspomniany w felietonie Hrabia Dzieduszcycki czy od Bogumiła Kobieli który z wielkim podobno skutkiem podrywał kobiety na słowa „Chodź, zmierzymy się i zobaczymy, kto jest wyższy” a jak wiadomo sam był niskiego wzrostu. Nieco ryzykowne mogą być słowa „Chciałbym być twoim tamponem” ale jeżeli to cytat z samego Księcia Karola to może w pysk się nie dostanie…;)Pozdrawiam.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 



katalog lokali

Ogródek Chmielowy

Pub.Informacje podane przez właściciela:OGRÓDEK CHMIELOWY ZA KLUBEM STODOŁA to idealne miejsce na spotkanie przy piwie, koktajlowe..

czytaj dalej


nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio