Irlandia

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Marian Jeżewski

data publikacji: 2006-04-23

 



Zobacz także...

Irlandię kocha pewna polska kapela rockowa, a i ja też zaczynam. To był jeden z tych gorączkowo-zakupowych przedświątecznych dni. W przerwie czynienia gwałtu na karcie kredytowej, przycupnąłem na espresso w kawiarence katowickiego marketu. Z wdzięcznością moje ciało przyjęło pozycję siedzącą. Obok zrobiła to samo mama z około dwuletnim bobasem. W pewnym momencie zakręciło mi się w głowie, poczułem wyraźny, duszący swąd palonej starej wykładziny podłogowej.
Po chwili szarpnęły mną torsje. – To troskliwa mama postanowiła pobić rekord Guinnessa w ilości wypalonych paczek nikotyny na minutę... Jak stamtąd uciekłem – nie pamiętam, wiem jedno, odtąd inaczej będę patrzył na pracę strażaków.

Uczucie do Irlandii rozkwitło tego samego dnia wieczorem. Właśnie odbywałem zbawienną detoksykację organizmu za pomocą łagodnego merlota, kiedy usłyszałem wiadomości z „zielonej wyspy”. Kraj ten, jako pierwszy w Zjednoczonej Europie, wprowadził całkowity (!) zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. Obawy i niezadowolenie wyrazili natychmiast właściciele licznych pubów. Obawy o spadek frekwencji, a co za tym idzie obrotów i zysków. Wiadomo, palacze stanowią liczną grupę ich klientów. Co się okazało? Mieli rację. Spadek wyniósł około 15 procent. Czyli oburzenie było słuszne? Nie do końca. Po jakichś trzech miesiącach wszystko wróciło do normy. Żebym nie był źle zrozumiany: do normy, w kwestii ruchu i utargu, zakaz palenia pozostał! Irlandia odważyła się i przetarła dymny szlak. Kolejne państwa europejskie podążają za jej przykładem. I tu na koniec wiadomości doniosły, że w kraju Lecha, owo zarządzenie też ma być wprowadzone. Bez bliżej określonego terminu, niestety...

Nas, rzecz jasna, interesują nasze, polskie płuca. Te rumiane, co pary z ust nie puszczają i te, co wywrócone na wierzch mogą powracającego z dołu górnika udawać. Wizja przezroczystych lokali jest tyleż ekscytująca, co niewiarygodna.  Życie knajpiane nabierze koloru, zapachu i smaku. Będzie można dopić spokojnie kawę – bez boczenia się na rozpalonego sąsiada. Zniknie segregacja i obniżą się koszty skomplikowanych systemów wentylacyjnych. Wędzenie będzie kojarzyć się wyłącznie z wędliną...
Należy też spodziewać się skutków ubocznych. Przesiadującego w nocnym lokalu wyrostka, niepaląca mama już nie wyczuje. Opadający smog niedoskonałości urody odsłoni, a uciekających przed mydłem zdemaskuje. Męskie i żeńskie maczo stracą narzędzie manifestowania dojrzałości, a rozumiejący wolność inaczej, poczują się zniewoleni...

Póki co, wróćmy do szarej rzeczywistości aktywnych i biernych użytkowników tytoniu. A ten, kto chciałby przekonać się jak to jest, niech wybierze się na guinnessa do zielonej Irlandii!

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~Ala zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:16, 23.04.2006


Ciekawe, co na to polscy palacze?

02.

~Anna Kierzek zgłoś naruszenie zasad

dodano: 09:26, 29.04.2006


Córka mojej przyjaciółki, w ubiegłym roku zdała maturę. Zaraz po tym, pojechała do zielonej Irlandii. Początkowo, miała tam pozostać do września, po czym wrócić do Polski na studia. Nie wróciła do dzisiaj. Mieszka, pracuje i żyje wygodnie w czystym i przyjaznym kraju. Pracuje legalnie, mieszka w przestronnym mieszkaniu, co trzy miesiące przylatuje do domu, odwiedzić rodziców. Nie ma zamiaru wracać do kraju. W tym roku rozpocznie studia w Irlandii. Nie tylko ona podjęła taką decyzję, wiele jej koleżanek i kolegów poczyniło te same kroki. Irlandia pokazała im inną stronę życia, dała możliwości, jakich tutaj nie doświadczą; ani oni, ani prawdopodobnie ich dzieci. Dla nich Irlandia jest nie tylko czystym i pięknym krajem, bo nie piękno przecież wygnało tych młodych ludzi z Polski, ale Irlandia dla nich to mit o szczęściu, beztroskie życie, radość z każdego dnia, bez lęku, że jutro może zabraknąć na chleb. Jak dotychczas, ich marzenia się urzeczywistniły. Mówią, że jest tak dobrze, że nawet palić się nie chce. Dosyć marzeń ( moich).

Irlandia wprowadziła zakaz palenia w lokalach gastronomicznych w marcu, 2004 roku. Od tego czasu, zmniejszyła się sprzedaż wyrobów tytoniowych o kilka procent, zmniejszyła się też liczba palaczy. Nasze Ministerstwo Zdrowia już pracuje nad projektem dokumentu, który umożliwi wprowadzenie takiego zakazu w polskich lokalach w 2007 roku. Ale czy to przejdzie? Cóż, do dobrobytu jakoś daleko, teraz nawet jeszcze dalej. Palą wszyscy. Są oczywiście lokale, w których obowiązuje zakaz palenia, ale w przeważającej większości są tzw. wydzielone miejsca dla niepalących. A co to znaczy? Nic innego, jak jeden, dwa stoliki upchane w końcu sali, najczęściej tam, gdzie już powietrze i światło nie dochodzą, ale za to gromadzi się dymek z całej sali.

Szacowna uczelnia, na której kończę kolejne studia, jest przyjazna dla osób dbających o zdrowie, a wrogość dla palaczy manifestuje tym, że „palarnia” znajduje się w wąskim korytarzu, na poziomie –1, jedynej drodze prowadzącej do... studenckiego bufetu. Dymek ( smog – to lepsze określenie) wędruje więc pięknie od poziomu –1, aż do poziomu +4. Jeżeli człowiek zgłodnieje, a przecież zdarza się, kiedy zajęcia trwają dziesięć godzin, czy chce, czy nie , musi wędrować przez gęsty od dymu korytarz.... Ale grunt, to dobre chęci.

Sama nie palę. Lecz kiedy czytam gazety, włączam telewizję, czy też radio, aż mnie korci, żeby puścić dymek. Tak dla uspokojenia, dla wigoru może? Już trochę czasu minęło od Wielkiej Nocy, a jaj coraz więcej. Zastanawiam się, czy aby te jaja nie zepsują się, i smrodu nie narobią. W najlepszym razie, wydmuszki zrobimy. A będzie tych wydmuszek, na kilka lat chyba...

Ciągotkę do papierosa wzmaga też sen, jaki mnie nawiedził pewnej nocy i uporczywie powraca: otóż śni mi się, że wchodzę do wielkiej sali, na środku której stoi wielki stół, otoczony wianuszkiem dwudziestu pięciu krzeseł. Na honorowym miejscu wisi wizerunek naszego Orła. Ale jakiś inny ten Polski Orzeł – korona ukryta pod moherowym beretem, a silne, orle szpony zakute w gumowe buciki, z których niedbale wystają onuce w biało-czerwone paski. Goście, zajmujący miejsca wokół stołu dyskretnie wskazują orła, szydząc pod nosem. Orzeł nic nie rozumie, gdyż język to dla niego obcy, istna Wieża Babel. Śmieszny ten Orzeł; a ja czuję się jak Stańczyk z obrazu Matejki...

I jak tu nie palić? Jak wytłumaczyć, że niezdrowo? Tych, co palić muszą, przestrzec wypada, że już niedługo leczyć ich płuc nie będzie miał kto, bo medycy do Irlandii się wybierają – tam bynajmniej kierowca nie zarabia trzykrotności pensji lekarza, a i zdrowiej lekarzom będzie.

Tym, których tak jak i mnie nachodzą koszmary o przemienionym Orle nie uspokoję – sami robiliśmy te berety i farbowaliśmy tkaniny na biało- czerwono. Może nieśmiało powiem tylko, że Orzeł jest przecież silny, rozszarpie gumowce, strzepnie z głowy beret i poderwie się do lotu. Przeleci nad zieloną Irlandią , bystrym okiem wyłapie to, co najważniejsze i zasieje to na naszym gruncie. Przecież po nocy zawsze przychodzi dzień, a po burzy spokój. Bądźmy więc cierpliwi, bo i u nas kiedyś nadejdzie czas na Irlandię. Czekajmy, w jasnym otoczeniu, aby smog nie przesłonił przypadkiem tego, co ważne.

Pozdrawiam serdecznie.





03.

~Aga zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:57, 29.04.2006


Fakt zakazu palenia będzie się także wiązał z ograniczoną możliwością kupienia papierosów w pubie, barze…A to dla właścicieli jest już konkretny zarobek. A jeżeli go zabraknie młodzi ludzie nie będą mieli gdzie zarabiać na swoje utrzymanie. A może lepiej zakazac od razu wszyskiego brak perspektyw, pracy sprawi, że jeszcze szbciej młodzi będą wyjeżdżali. I Polska stanie się krajem emerytów i rencistów. Fajna perspektywa.

04.

~Anna Kierzek zgłoś naruszenie zasad

dodano: 16:28, 30.04.2006



Zakaz ten nie dotyczy jedzenia jabłek, uprawiana sportu, czy też konsumowania np. kabanosów – zakaz ten dotyczy uprawiania nałogów szkodliwych w miejscach publicznych i przymuszania w sposób pośredni innych, niekoniecznie mających na to ochotę, do czynienia sobie tegoż samego!!!

Czy wprowadzenie zakazu palenia w ogólnodostępnych lokalach gastronomicznych ( przypominam, że restauracja to miejsce, gdzie się jada), będzie miał wpływ na ilość zatrudnianych tam młodych ludzi, a co za tym idzie, ograniczenie miejsc pracy? Śmiem powątpiewać, Pani Agnieszko. Zakaz palenia w lokalu, nie oznacza przecież zakazu sprzedaży wyrobów tytoniowych, w tymże przybytku!

Jakiś czas temu wprowadzono zakaz spożywania napojów alkoholowych w sklepach i w ich obrębie – czy to sprawiło, że ludzie przestali kupować alkohol, że zaczęto zwalniać sprzedawców? Nie, z całą pewnością, nie! Józiu i Janek nadal od siódmej rano okupują sklep i jak co rano, kiedy idę po świeże bułki na śniadanie oni niezmiennie, od lat proszą o to samo: „ pani Krysiu, dwa jabłuszka na śniadanie”. Z tą teraz różnicą,. że pani Krysia nie pozwala przed sklepem „jabłuszek” w płynie wypić, więc panowie w pobliskiej bramie to czynią.

Wprowadzenie takiego zakazu nie ma na celu powiększanie rzeszy bezrobotnych, ale promowanie zdrowia, ochronę osób, które nie chcą dobrowolnie poddawać się powolnemu wyniszczaniu organizmu ( lub też, jak wskazał w przykładzie Pan Jeżewski), narażanie na powolne trucie małoletnich latorośli. One nawet sprzeciwu nie mogą wyrazić, bo niejednokrotnie jeszcze mówić nie potrafią... A już palić muszą.
Poza tym, wielu młodych ludzi za pracą wyjeżdża właśnie do kraju, gdzie takie zakazy obowiązują:).

Odważę się nieśmiało zaprzeczyć, jakoby takie zakazy miały nieuchronnie prowadzić do ucieczek z kraju, a nas – pozostających, skazywać na mieszkanie w kraju emerytów i rencistów. Problem tkwi w mentalności – kiedyś, bez względu na umiejętności, chęci i wykształcenie, każdy młody Polak, uzyskujący wiek pełnoletności (czy też kończący szkołę), miał pracę. Praca czekała na niego, miał ją zagwarantowaną przez Państwo. Czy pracował wydajnie, czy też unikał jej umiejętnie, otrzymywał pensję. I wszystkim było dobrze.

Tylko, że mało kto wie, iż wtedy te sztucznie wytworzone etaty, ta opiekuńczość naszego Państwa, to były działania na kredyt. Dług wtedy zaciągnięty, trzeba dzisiaj płacić. Płacimy go wszyscy. I jeszcze bardzo długo będziemy płacić.

Część młodych ludzi podjęła decyzję o wyjeździe z kraju – jest im dobrze na obcej ziemi. Może warto zadać sobie pytanie – gdzie podstawowa rola rodziców w socjalizacji swoich dzieci; gdzie szczytne przymioty, którymi przecież Polska w świecie słynie – honor, wiara i patriotyzm? Może pora przestać winić naszą raczkującą jeszcze demokrację, przestać zachłystywać się tym, co mają inni, a rozejrzeć się po swoim podwórku? Może pora przestać narzekać, postawić sobie jasne cele, określić, co chcemy osiągnąć i dążyć do tego?

To nic, że wiatr nam w oczy, zacznijmy porządki od swojego podwórka, przestańmy w końcu tylko narzekać, bo jeszcze trochę i to stanie się naszą przywarą . Jeżeli nadchodzi wiatr zmian, trzeba się dobrze ustawić, aby nas nie zaskoczył. Polak narzekać potrafi. Wyciągać wniosków z historii nie chce. Chce tylko, aby było dobrze. Byle ta praca nie była wykonywana jego rękami.

05.

~Kuba zgłoś naruszenie zasad

dodano: 16:29, 01.05.2006


Mam wielu znajomych którzy są palaczami okazyjnymi a szczególnie lubią pusić dymek po dobrym obiadku. Może rozwiązniem byłyby osobne knajpy dla palących i nie palących?????

06.

~ela zgłoś naruszenie zasad

dodano: 12:22, 02.05.2006


moim zdaniem słabi ludzie wyjeżdżają, ktoś kto jest dobry w Polsce może także żyć na odpowiednim poziomie

07.

~Aga:) zgłoś naruszenie zasad

dodano: 22:25, 09.06.2006


To bardzo ważny problem choć ujęty z dużym humorkiem to jednak "coś chyba powinno się z tym zrobic...?"

08.

~stachu zgłoś naruszenie zasad

dodano: 12:32, 14.10.2006


ja nie palę i czuję się z tym świetnie!!!

09.

~kw;) zgłoś naruszenie zasad

dodano: 13:13, 22.03.2007


to chba dokładnie w temacie "Ruszyła kampania - lokal bez papierosa"... JESTEM ZA!!!!!!

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 



nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio