strona główna > Felietony > Zjeżone myśli > E.., ciężko jest...

E.., ciężko jest...

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Marian Jeżewski

data publikacji: 2007-01-28

data aktualizacji: 2007-01-30

 



Zobacz także...

Po co wyłazić z grajdołka, kiedy tam tak fajnie? Kto świadomie zmienia wygodę na niewygodę, ten musi być deczko szurnięty. Jak wiemy, jest to domena młodości. Byłem w krakowskim lokalu na wernisażu dwóch młodych studentów, którzy postanowili dać dobry przykład na udowodnienie takich skłonności.

No bo czy posiadacz w miarę zdrowych zmysłów, dobrowolnie i na własny koszt, jeździ przez parę tygodni rowerem po górskich wertepach Indii i Pakistanu?...
Zanim przejdę do morału, kilka uwag dla organizatorów wernisażu.
 
Nietrudno było wydedukować, że frekwencja przerosła ich oczekiwania: salka pękała w szwach, z ramek zdjęć spływał pot, a energia ze ściskających się ciał. Nikt jednak nie wpadł na pomysł, by poprosić o nie palenie papierosów. Niedobrze robiło się nawet najstarszym palaczom. Ten, kto ratował się ucieczką na zewnątrz, nie był już potem w stanie pokonać oporu przed powrotem, myśl o tym powodowała  zbyt wielkie cierpienie. Umiejscowienie w czasie – niedziela, godzina 20 – mogłoby tłumaczyć skąd to zaskoczenie ilością przybyłych osób - pewnie nie spodziewano się, że o tej porze przyjdzie ktokolwiek. Bardzo ciekawie zapowiadająca się relacja filmowa, po około 30 sekundach padła, a nagłośnienie jeszcze prędzej, czyli od razu. Sprawcy tego zgromadzenia musieli więc przekrzykiwać rozgaworzony tłumek. Wszystkie wrażenia były bardzo kompatybilne z trudnościami samej rowerowej wyprawy i pogłębiały jej współodczuwanie. Jeśli był to efekt zamierzony, to na tym polu odniesiono prawdziwy sukces.

Moją eskapadę do Krakowa też uznaję za udaną. Wytrzymałem w ekstremalnych warunkach kilkanaście całych minut. Nagrodą wszelkich niedogodności było wystąpienie autorów: młodych ludzi z szalonymi pomysłami i niezepsutą wyobraźnią. Trochę speszeni, nie przywykli do wystąpień, byli szczęśliwi, spełnieni, upiększeni bogactwem przeżyć, wdzięczni rodzinom za zaufanie. Padły proste i ważne słowa o dystansie jaki nabrali do „swojego świata”, o przewartościowaniu problemów, o niepotrzebnym przejmowaniu się i narzekaniu...

Przypomniał mi się obiad na wczasach w przypadkowym towarzystwie małżeństwa malkontentów. Jak to źle wysmażone, jakie nie dobre, w domu by czegoś takiego nigdy nie zjedli, jak można coś takiego podawać gościom, fukali tak dalej i dalej, bez końca. Patrząc, jak ich porcje szybko znikają razem z dokładkami, jak uszy im się trzęsą od przeżuwania, nie mogliśmy z żoną nadziwić się skąd tyle nieustannej krytyki i żółci...

Jest w naszym narzekactwie jakiś nawyk, a może jest to sztuka dla sztuki?: – Co tam u ciebie słychać? – E, ciężko jest! Do bani. Dramat – po prostu żyć się nie chce! Już drugi raz w przeciągu paru miesięcy muszę zmienić auto, bo albo coś dziwnego działo się z refleksami na karoserii w pochmurny wieczór, albo teraz wyczuwam wyraźnie jakieś mikrodrgania przy przekraczaniu 250 na godzinę. Tyle kasy, a tu taki szmelc...
Tworzymy Towarzystwa Przyjaciół Narzekania:  - To, to nic! A wiesz ty, co mnie spotkało? Horror! Wczoraj na przyjęciu miałam na sobie tą błękitną szanelkę, w której już raz byłam w tym samym towarzystwie! – I co, połapał się ktoś? – Nie wiem, ale słuchaj, jaki stres... i do tego te ciasne buty!...

Zauważyłem też popularny, bezwarunkowy, odruch przeciągłego, bolesnego jęknięcia podczas siadania. Spytałem kiedyś, w takim momencie znajomą, co się stało. – A nic, nic... to tak tylko...

Ciekawe, że często właściwie wystarczy samo narzekanie. Głośno wypowiedziane oczyszcza i uszlachetnia, dodaje rysu cierpienia, człowieczeństwa, życia pełnią życia, może przy okazji też zbawia świat? A ktoś, kto nie narzeka jest od razu podejrzewany o nienormalność. Jak tych dwóch lekko szurniętych. „Na pewno nie byli u tubylców”. – powie ktoś, jak 5-letni Kamil w rozmowie z Kasią Stoparczyk – „Jakby byli, to by wrócili zjedzeni!”.


Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~gal zgłoś naruszenie zasad

dodano: 15:33, 04.02.2007


Cieszę się, Alu,że użyłaś słowa "cecha". Wkurza mnie, gdy niektórzy nazywają to "wadą", bo to tak, jakby angielskie :"I'm great, thank you!" nazywać "zaletą".

02.

~Ala zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:34, 28.01.2007


Narzekanie to polska cecha narodowa.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 



katalog lokali

Podkowa

Oberża, kuchnia regionalna, polska i międzynarodowa. W sezonie letnim atrakcja dla dzieci - mini ZOO.Przytulna chata z dwoma komikami, drewnianymi..

czytaj dalej


nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio