strona główna > Felietony > Zjeżone myśli > Dla wytchnienia
autor: Marian Jeżewski
data publikacji: 2006-01-02
Zobacz także...
Nie zawsze o nim pamiętamy. W karnawałowy czas może nagle wysłać nam sygnał. Ma różne ksywy: pikawa, pompka, kier. Każdy potrafi je narysować, chociaż w rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej. Jest symbolem miłości i tytanem pracy. Nasze serce, bo o nim mowa, nie cieszy się widząc jak biesiadujemy. Ciężko jest biegać z pełnym brzuchem, gdy ono ledwo zipie zajmując się trawieniem! Dlatego osiągając błogostan obżarstwa, robimy się leniwi i senni. Będąc w restauracji, marzę, by wyciągnąć wówczas kości na kanapie. Niestety, nie spotkałem jeszcze lokalu, który spełniłby takie zapotrzebowanie.
To nic, że dwudaniowy obiadek przerasta nasze możliwości, zgodnie ze zwyczajem na początek przystaweczka (niekiedy ona sama wystarczyłaby w zupełności!), potem pierwsze danie, drugie... Następnie popuszczamy guzik na brzuchu, wzdychamy i zabieramy się za deserek. Gdy mamy sponsora, to dopiero nie odmawiamy sobie niczego. Przecież nam też należy się coś od życia... Po tym wszystkim najlepsza jest sjesta, a tu trzeba twardo siedzieć. Apeluję do restauratorów o wydzielenie specjalnego pomieszczenia! Proszę umożliwić nam przyjęcie pozycji poziomej, do której tak naprawdę jesteśmy stworzeni. Wygodna leżanka, przyciemnione okna, spokojna, relaksacyjna muzyka w oddali, może jeszcze ciepły kocyk... Piętnaście-dwadzieścia minut wystarczy. Sadełko zawiązane, nerwy ukojone, kręgosłup rozprostowany. Wracamy wypoczęci, w dobrym nastroju, skorzy do rozmowy, z nowym miejscem na małe co nieco...
Niezbędne do wytchnienia jest także to miejsce, gdzie król chodzi sam, a jego żona zwykle z koleżanką. Tutaj estetyka i higiena to priorytet. Różnie z tym bywa, chociaż ostatnimi czasy może trochę lepiej. Toaleta jest wizytówką lokalu. Zupełnie inna sprawa to to, jaką kulturą osobistą legitymują się korzystający. Od jakiegoś czasu widać, że rezygnuje się z tradycyjnego oznaczania tych pomieszczeń kółkiem i trójkątem. Nowym symbolem „dla mężczyzn” jest siusiający do nocnika chłopczyk. Lecz on to robi stojąc, a na nocnik się siada. Do pozycji wyprostowanej służy inne urządzenie. Trafić z wysokości do nocnika nie jest tak łatwo, grozi strzeleniem na posadzkę lub w stopę!... Przyrząd, który od zawsze mnie irytuje to dmuchawa-suszarka do rąk. Jaką stratą czasu jest tak stać i stać, a dłonie ciągle wilgotne i wilgotne. Papierowy ręcznik - genialny wynalazek.
Wreszcie podstawową lokalizacją naszego odpoczynku winno być siedzisko przy stoliku! Trudno relaksować się na niewydarzonym krzesełku, gdzie w jednej pozycji można wytrzymać przez półtorej minuty. Do tego dorzućmy kolebiący się stolik... Chyba nas tu nie chcą! – jedyne co przychodzi do głowy. Ale uparty klient poradzi sobie, od czego ma wafle, papierowe serwetki itp? Nie lepiej będzie jednak dla właściciela, gdy zapadniemy wygodnie i będąc dłużej, więcej zamówimy?! A może istnieje jakiś optymalny czas, powyżej którego nasz pobyt nie przynosi już zysku? Jakim klientem jest siedzący dwie godziny przy jednym piwie student? Ustalmy więc ile minut wolno przebywać przy danej wysokości rachunku. Za przekroczenie byłaby proporcjonalna dopłata!
Do restauracji przybywamy, by zaspokoić spożywczy apetyt. Chcemy też uciec poza krąg powszedniego kieratu... Smakowitości znikają w naszych czeluściach, dobre winko leczy, rozmawiamy o przyjemnym niczym, kelner czeka na nasz znak... Potrzebujemy relaksu i wytchnienia, jak leniwiec gałęzi. Z tą różnicą, że my musimy sobie na to zapracować.
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
dodano: 19:42, 03.04.2011
Bardzo nie polecam. Wybrałem sie tam z rodzina. Zamowilismy miedzy innymi pstraga, ktory jak zapewniala nas kelnerka, jest "swieżuteńki" ! Okazalo sie ze jest odmarażany i stary. Poza tym zimne ziemniaki, fatalne spaghetti i kiepska obsluga - kelnerka zapomniala jednego kompletu sztućców i 2 napojów. Generalnie bardzo sie rozczarowaliśmy i na pewno tam nie wrócimy. To miejsce nie zasługuje na nazwę "restauracja",a "przydrożny bar". Przy cenach takich jak w Lido wymaga się o niebo wiecej. Szkoda. Niestety ale jestem zmuszony odradzac to miejsce znajomym.
02.
rafal (napisanych komentarzy: 24) 
dodano: 12:29, 23.02.2008
fajnie by bylo na jakiejs lezance sie wyciagnac po odiedzie ,dmuchawy do rak to bezsens i nerwy wychodzi czlowiek z ubikacji i wyciera łapy w obrus,autentyczna akcja jaka podpatrzylem w jednym z lokali,,jesli choszi o meble w "restauracjach" to przewaznie tragedia czy resturatorzy nie boja sie ze sie im stoly załamia przy wiekszym obciazeniu jak sie zmeczeni goscie poopieraja łokciami o blat??A i jeszcze ustawienie tych mebelkow nazywanych stołami,male za ciasno ustawione ludzie siedza jeden na drugim,kelnerzy wykonuja ekwilibrystyczne cwiczenia na sali zeby cokolwiek podac zenada, istnieje duze ryzyko ze sie dostanie posilek na glowe albo na spodnie nie na stoł, no i przewaznie stoły sa za małe, podawanie posiłkow na stoliczki barowe gdzie sie zastawa za cholere nie chce zmiescic,sama radosc a jaki ubaw lol.
03.
04.
dodano: 23:31, 03.01.2006
A ja już spotkałam lokal, w którym się wyciągnęłam na kanapce i nikt nie miał nic przeciwko :) To restauracja "Lido" w Antoninie. Wygodne krzesła, smaczne jedzenie, miła obsługa, ciekawa muzyka, kanapka, czyste WC... Nikt się też nie czepia, gdy człowiek siedzi dwie godziny przy herbatce. Polecam osobom jeżdżącym trasą Poznań - Katowice :) Pozdrawiam!
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio