Bylejakość

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Marian Jeżewski

data publikacji: 2007-07-28

data aktualizacji: 2007-07-31

 



Zobacz także...

„Jacusiu, nie bij pana, bo się spocisz!” – To obrazek mówiący, jakich wymyślnych argumentów potrafimy użyć, by wyperswadować komuś nie robienie czegoś. Komuś lub sobie. A co skłania człowieka do wykonania zamierzonej czynności byle jak?

Obiekt niby „ekskljuzif” - siadasz przy stoliku, a tam eskadra much przeprowadza przegląd poprzedniego zamówienia. Robi ci się niedobrze i spoglądasz z niedowierzaniem w kierunku kelnera. Nawet jeśli głośno nie poprosisz, by ktoś to posprzątał, to i tak już mu podpadłeś - tą miną.

Jejku. Nie histeryzujmy – pobrudziło się: kilka drobin widocznych tylko pod mikroskopem elektronowym i parę plam, które i tak dawno już wyschły. Ludzie, czego wy się czepiacie? Kto by się przejmował takimi duperelami?! "Letko" niedogotowane kartofle? No i co? Niektórzy takie lubią. O, tamten facet zjadł i nic nie powiedział! Trochę wypalcowane lustro w pachnącej inaczej toalecie i zaraz afera...

Bylejakość, partactwo – tak wszechobecne, że naturalne. Nawet przez myśl nie przemknie, że mogłoby być inaczej. Przecież to takie ludzkie. Takie bardzo. Bylejakość kocha wszelką pracę, przebywanie na biurku, w szafie, torebce, urzędzie i w ustawie. Uwielbia porządkowanie, sprzątanie, parkowanie, wymianę poglądów, spożywanie posiłków i podawanie ręki. Przychodzi sama, nieproszona. Odstawia tandetę, buble, szmirę. Zostawia brud i chaos. U swoich wykonawców nie ma zamiaru wzbudzać wyrzutów sumienia. Wyglądają raczej na zadowolonych.

Znajomy, podczas śniadania w nowojorskim hotelu, przyglądał się jak pewien Francuz złości się na obsługę, bo nie ma swojego croissanta. Dostał w zastępstwie jakieś ciastko – i tu czar elegancji-Francji prysł: jadł jak prosiak, maczał je w kawie, chlapał i kruszył po całym stoliku. Jeśli was stać, to zastanówcie się może nad wynajmowaniem dla swoich pociech francuskiej guwernantki!

Trudno nam usprawiedliwić czyjąś bylejakość. Własna, zawsze ma uzasadnienie. Zrobić coś solidnie, dobrze? O.K., ale za takie marne pieniądze? Chyba bym zwariował! Tylko skąd ta praca ma mieć wartość, skoro jest byle jaka? Błędne koło.

Z działalnością gastronomiczną sprawa wydaje się prosta. Przygotowanie potrawy wymaga czasu, cierpliwości, dokładności, wręcz perfekcji. O estetyce, schludności i miłym klimacie samego lokalu nie wspomnę. A gotowe dzieło natychmiast podlega surowej weryfikacji. Klient tylko na to czeka. Ma zmysły wyostrzone i oczy szeroko otwarte. Jak więc wytłumaczyć bylejakość? Brakiem wyobraźni? Naiwnością? Podcinaniem gałęzi, na której się siedzi? Lekceważeniem? Czym?...

 

 

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~Ala  (IP: 83.18.138.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 15:54, 29.07.2007


Słyszałam, jak ktoś mówił do kolegi: "No nie żartuj, myślisz, że mi się chce po piwie stawiać te mury dokładnie. W końcu nie pracuje dla siebie. I tak mam 15zł. za godzinę. Coś tam poudaję. Szef mnie nie zwolni, bo nie ma kto pracować, a nawet gdyby, to praca czeka na ulicy." Tak w ogóle to bylejakość stała się normą. Gdy ktoś się wychyla, to najczęściej budzi zdumienie: "Co ty taki dokładny jesteś?!"
Ludzie dzielą się chyba na dwa typy: tych, którzy bylejakość mają we krwi i tych, którym nawet nie przychodzi do głowy, żeby zrobić coś byle jak.

02.

~gal  (IP: 83.20.97.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 20:30, 11.08.2007


to celna uwaga, alu. co mnie dalej ciekawi: czy uważasz że ci co 'mają we krwi" są tego świadomi?

03.

~Ala  (IP: 83.18.138.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:49, 12.08.2007


Połączenie lektur :) Pewnie niektórzy są świadomi, ale jest im z tym dobrze (podejrzewam, że tych jest większość), tych nieświadomych może ktoś jednak uświadamia... co też nic nie daje.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 

nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio