strona główna > Felietony > Zjeżone myśli > Babranina
autor: Marian Jeżewski
data publikacji: 2008-01-12
data aktualizacji: 2008-01-14
Zobacz także...
Podejście do klienta powinno być spacerem po płatkach róż, a kojarzyło się z drogą cierniową. Grymas towarzyszący „dzień dobry" był wyznaniem niewyobrażalnego trudu - walki silnej woli z mięśniami twarzy. Moglibyśmy to nazwać gwałtem przymuszającym ją do, chociażby, neutralności (uśmiech brzmi zbyt dumnie). Kiedy poprosiłem o kawę, dokonała próby spojrzenia na mnie, ale natychmiast jej wzrok ześlizgnął się z mojej osoby, jakbym był Obcym z Nostromo. (Nie znając mnie możecie pomyśleć, że przecież mogę tak wyglądać. OK, w takim razie wszyscy obsługiwani przez nią klienci musieli być Obcymi z Nostromo!) . Nie chodzi mi bynajmniej o to, by obligować kelnerki, zwłaszcza ładne, do kokietowania klientów, mizdrzenia się do nich idiotycznie. Problem jest głębszy.
Dwieście złotych za półgodziny roboty? Tyle, to nawet ja nie zarabiam! - zwrócił się prawnik do hydraulika. - Gdy byłem prawnikiem też tyle nie dostawałem! - odpowiedział tamten. Jeśli jest ci źle w swojej pracy, to dlaczego jej nie zmienisz? Dlaczego się jej kurczowo trzymasz? Im dłużej, tym gorzej. Dla wszystkich. Zwłaszcza dla ciebie.
Georges Pretre (jeśli oglądaliście noworoczny koncert z Wiednia, wiecie o kim mówię) 83-letni francuski dyrygent - wielkie doświadczenie i uznanie w branży, przyznał się, że ma tremę przed tym występem. A jaki dał występ! Nie była to tylko uczta dla uszu. Z wielką przyjemnością patrzyło się na niego, jak pracuje. Zadziwiał lekkością, radością i poczuciem humoru. Energią mógłby obdarzyć niejednego młodzika i z pewnością kilkanaście kelnerek...
A nieszczęśliwcy babrzą się w swoich profesjach i stać ich tylko na narzekanie. Robią byle co i byle jak. W stresie i za karę. Piekło na ziemi. Beznadzieja. Bagienko. Ale jeszcze nie jest tragicznie. Nie jest tak źle. Można wytrzymać. Nawet przyzwyczaić się. To co, że kierat, ale znany, mój. Nic mnie nie zaskoczy. Trochę uwiera to tu, to tam, ale przywykam. Widocznie musi pobolewać.
Znacie historię chłopa, który chciał oduczyć konia jeść? Już mu się prawie udało, ale koń zdechł! Lepiej więc nic nie zmieniać - nigdy nie wiadomo co będzie, może gorzej. Poczekajmy, a nóż coś zmieni się samo. Może na lepsze? Póki co zostaje babranina w bagienku.
Lubię swoją pracę?
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
02.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio