Plener

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Jarosław Gibas

data publikacji: 2005-05-16

data aktualizacji: 2005-12-18

 



Zobacz także...

Nadejście prawdziwej wiosny poznać po skwierczących grillach na katowickim Muchowcu. Pan Zenek z panem Zdziśkiem mięso smażą w rytm tupotu odnóży swoich pociech, które dookoła grilla zaiwaniają. Wszystko zaś ma charakter zajęć w podgrupach, bowiem wokół poszczególnych grilli tworzą się rodzinno - towarzyskie enklawy. Oprócz tego, że produkują hałas, smród i papierki po czekoladkach, stanowią wielką frajdę dla postronnego obserwatora: oto bowiem pan Zenek z garnca muchy wyławia, po czym karczek zeń wyjmuje, podczas gdy na twarzach rozłożonych wkoło na leżakach kobiet zaczyna malować się błogość. Znaczy się teren zdobyty: jeszcze tylko browary trzeba otworzyć, dziecku w łeb dla opamiętania strzelić i piknik, jak malowany!

Takie plenerowe epatowanie otoczenia zapachami własnych kulinarnych wynalazków przypomina mi scenki rodzajowe z czasów dawnych, a mianowicie takich, kiedy się jeździło pociągiem na wczasy nad morze. Zawsze jakaś cholera w największej duchocie w przedziale wyciągała z tobołka gotowane jajko i zaczynała je obierać. Pozostali pasażerowie radośnie udający się na wczasy w Juracie dzielili się na dwie grupy: tych, którzy byli do drogi przygotowani należycie i jaj sobie nagotowali, oraz tych drugich, którzy w pośpiechu zapomnieli o jajkach. Obierane jajka w przedziale działały, jak ustawione do rekordu świata domino, które przewraca się rządkiem, kiedy popchnąć pierwsze. Wystarczy, że ktoś do jajka się zabierał, a już zaczęły szeleścić zawiniątka, bo reszta zapachu nie mogła wytrzymać. No i jadło bractwo jajka podróżne ku uciesze swojej i boleści zazdrośników, a pociąg przemierzał piękną krainę, ciągnąc za sobą tych jajek pamiętanie.
Dokładnie tak samo ma się rzecz z amatorami pleneru, których należy podzielić na grillujących i tych, którzy leżą obok, a zapach smażonego mięsa w nosach im wspomnienia wywołuje. Cóż może być bowiem bardziej przyjemnego, niż zapach karczku pośród traw? Co z tego, ze panu Zenkowi już dwa razy w popiół upadł, a raz na trawę, kiedy niezręcznie go na drugą stronę wywracał, trzymając równocześnie w ręce piwo? Nic to, w końcu żar z węgla bucha i wszelką zarazę zlikwiduje. Co więcej, higiena spożywania grillowanych specjałów w miejskich parkach i terenach zielonych zdaje się być bardzo tolerancyjna – nie to ważne do czego karczkowi wpaść się przydarzyło, ale jak został przygotowany. To przecież jeden z obowiązkowych tematów rozmowy. I tutaj jest szkół kilka, a większość zadziwiłaby niejednego autora książki kucharskiej. Modne jest bowiem, żeby mięso odpowiednio długo namaczać i najlepiej w czymś, co wywoła odpowiedni efekt w czasie grillowych opowieści. Tutaj zaczynają się prawdziwe rarytasy: „ 24 godziny w piwie ze szczyptą bazyli” – zachwala swój wyrób grillowy pan Zenek panu Zdziśkowi. „36 godzin w winie, ale przedtem odpowiednio czosnkiem natarłem” – odparowuje Zdzisiek, żeby nie było, że sroce spod ogona wypadł. I tak toczy się ten słowny bój na to, jak lepiej sobie i grillowi kulinarnie dogodzić. Żony wytaczają na słońce swe wszelkie wdzięki, dzieciaki upaprane czekoladą wciąż ósemki wokół leżaków robią, a słoneczko mile z nieba przygrzewa.
Wszystko, co dobre dobiega końca: Zdzisiek, morda ty moja, z Zenkiem, cwaniaku jeden, są już po piątym browarze, dzieci dogorywają na trawie w papierkami po czekoladkach przyklejonymi do czoła, a niewiasty z kiełbasami w spoconych dłoniach gratulują mężom tak udanego pikniku. W końcu towarzystwo zbiera się, by zdążyć zobaczyć jak Szczuka Kazimiera zasepleni teleturniejowiczów w telewizorze, a na placu niedawnego boju zostaje pobojowisko.

Znowu coś zapożyczyliśmy od Amerykanów i znowu bezmyślnie zrobiliśmy to po swojemu, bo przecież słynne barbeque odbywać się winno we własnych ogrodzie, który… samemu należy posprzątać. Dlatego też wolę grilla w prywatnym lub restauracyjnym ogrodzie, gdzie intymność z rozsądkiem łatwo pogodzić. Gdzie zapach przygotowywanych potraw nie wywołuje ślinotoku wśród biegających po łące psów i ich beztroskich właścicieli. Gdzie w końcu można cieszyć się z natury, jednocześnie jej krzywdy nie czyniąc. Czego sobie i Państwu wraz z rozpoczęciem sezonu grillowego życzę.

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~marek zgłoś naruszenie zasad

dodano: 13:54, 16.05.2005


Przygotowanie grila jest wielką sztuką. Może być a wręcz powinna być małym cudem pod względem żywieniowym, smakowym i estetycznym!!! i zgadzam się z panem, że typ grilowania opisany przez pana jest niesmaczny i obraża nasz zmysł piękna i powonienia. Może są osoby pozbawione smaku, zmysłu estetycznego i węchu, które potrafią jeść wszystko co im się podaje i byle gdzie! A mogłoby się wydawać, że tacy ludzie należą do rzadkości. Bo nawet osobniki prymitywne czy pierwotne lubiły, że to co im się podaje do zjedzenia jest z zachowaniem pewnych norm estetycznych. Ale od razu ktoś powie, że są osoby, które mają wrodzone poczucie smaku (które zresztą zwykle wiąże się też z poczuciem smaku artystycznego) Ale co zostaje jak się nie ma wrodzonego poczucia smaku? Można go sobie wyrobić, ale jest jeden problem musi się chcieć przeczytać np. taki feleiton jak ten! Pozdrawiam.

02.

~jaś zgłoś naruszenie zasad

dodano: 19:15, 14.05.2006


Nie tylko jajka! Moją tarumą z dziecinstwa są pomodory.Może nie śmierdziały ale widok jedzących którym kapało z brody do dziś pamiętam.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 



katalog lokali

Restauracja&Cafe Lunita

Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy szukają odpowiedniego miejsca na: - obiad - spotkanie rodzinne - randkę, wesele, chrzciny czy..

czytaj dalej


nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio