Pan starszy

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Jarosław Gibas

data publikacji: 2005-01-17

data aktualizacji: 2005-12-18

 



Zobacz także...

Ilekroć kelner zagadnięty w restauracji o potrawę występującą w menu wzrusza ramionami, bo nie ma o jej składzie i sposobie przyrządzenia pojęcia, tylekroć chce mi się płakać. Znaczy to bowiem, że zawód kelnera zaczyna schodzić na psy. Coraz częściej zamiast kelnera z prawdziwego zdarzenia zastajemy w restauracji wypindrzoną paniusię, której wiedza kończy się na rozpoznawaniu odpowiednich klawiszy na kasie fiskalnej. Kiedyś poszliśmy z przyjaciółmi do pewnego pubu, gdzie kelnerka zapytana o gin poszła sprawdzić, czy w ogóle coś takiego za barem mają. Wróciła zasmucona i z rozbrajającym uśmiechem oznajmiła: „dżynu nie ma, ale jest Gordon jakby pan chciał!”. Smutne, prawda?
Zawód kelnera zaczął więdnąć dokładnie wtedy, kiedy restauratorzy postanowili zatrudniać studentów słusznie mniemając, że będą zaiwaniali za byle jaką kasę. To „zaiwanianie” niestety przełożyło się w krótkim czasie na olbrzymią rotację w tym zawodzie. Bywają bowiem restauracje bijące w tym względzie rekordy – wystarczy przyjść w kolejnym miesiącu, by okazało się, że cała poprzednia ekipa już nie pracuje. I jak tu w takim rozgardiaszu znaleźć czas, by wytłumaczyć kelnerowi, że jego zawód stanowczo różni się od gońca, którego jedynym zmartwieniem w wielu firmach jest to, by przynoszone na obiad kebaby nie były zbytnio wystudzone. Dzięki temu też otrzymujemy całą rynkową trzódkę nazywaną kelnerami, a z zawodem tym, niestety, nie mającą zbyt wiele wspólnego.

Zacznijmy od przywary najczęstszej, a mianowicie od tradycyjnego skrzywienia, po usłyszeniu zamówienia. Ten twarzowy grymas oznajmia bowiem gościom: „szpanujecie, jakbyście nie wiem co zamówili, a za te siedem herbat na dziewięciu to nawet mysz pod miotłą nie wyżyje”. Potem następuje cała eskalacja zdarzeń: kelner ma gdzieś czy się na niego patrzy czy nie i jak wielce tęsknym wzrokiem. Jak już przywlecze do stolika swe ociężałe jestestwo, to całym sobą zdaje się krzyczeć, że pracuje tutaj za karę. Od razu co bardziej asertywnym odradzam zwrócenie uwagi na temperaturę zupy, bo weźmie ją taki drab na zaplecze w celu podgrzania i przy okazji niechybnie napluje!

Kolejną restauracyjną zmorą są tzw. „siuśmajtki”, przy których się zastanawiamy, czy czasem polskie prawo nie zakazuje pracy przedszkolakom! Albo nie mają zielonego pojęcia co jest w karcie i jak co smakuje, albo bez obciachu nachylają się do ucha klienta i namiętnie szepczą: „tego niech pan nie bierze, bo niedobre!” Znam zresztą przykład pewnej firmy, której jedna kelnerka zepsuła całą imprezę dla ponad trzystu klientów. Wystarczyło, że głośno wyraziła swój stosunek do wykonywanego zawodu i przedłużającego się czasu imprezy, by mocno skonfundowani goście postanowili zadzwonić do właściciela hotelu, w którym się wszystko odbywało, z prośbą o interwencję.
Z drugiej jednak strony – kto tym młodym ludziom ma pokazać godność zawodu kelnera – oni nie czytali „Zaklętych rewirów” Henryka Worcella, by wiedzieć, jak przechodzi się wszystkie szczeble takowej kariery. Bo przecież kelner, co najwyżej, kojarzy im się ze starymi filmami, na których klient strzelał palcami wołając „panie starszy!”, po czym pokazywano kelnera, jak przebiega salę niosąc lornetkę i meduzę. W opowieściach rodziców o dawnych czasach kelner proszony o kieliszek zawsze przynosił dwa! I nie dlatego, „by nie słyszeć (…),by spać”, jak wyśpiewywał swego czasu Skubikowski, ale by chlapnąć za zdrowie i pieniądze klienta. To się nazywało być towarzyskim!
No cóż, ta stara prawdziwa gwardia albo uciekła, gdzie pieprz rośnie, albo pożegnała się z tym łez padołem. Szkoda, że to nie oni właśnie pootwierali nowe restauracje – w rzeczywistości bowiem dawny kelner był przede wszystkim przewodnikiem. To on mówił, co z czym, a co nie wypada. Wiedział doskonale co i jak smakuje, bo za swój obowiązek uważał spróbowanie wszystkich oferowanych w restauracji potraw. I za dyshonor miał podanie nie zmrożonej wódki! To on przyuczał do zawodu młodych adeptów tej trudnej sztuki i to on decydował, po jakim okresie szkolenia mogą wreszcie „wyjść na salę”, by obsłużyć klienta. Był kimś, kto niósł swą głowę wysoko, z godnością, ponieważ wiedział, że im bardziej będzie profesjonalny, im bardziej elegancki, tym bardziej klient będzie musiał równać do jego poziomu. Dzisiaj coraz rzadziej jest do kogo równać. Zastanawiające, ale w czasach kiedy Worcell opisywał jak Roman Boryczko przekracza próg krakowskiej restauracji „Pacyfik” nikt nie dyskutował, czy dawać napiwki! Szkoda tego panowie starsi…

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~Grzegorz  (IP: 83.17.185.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 17:53, 27.12.2009


Dobry kelner to teraz skarb sam pracuje już 14 lat i jestem pasjonatem tego zawodu kelnerzy to teraz jak dinozaury. reszta osób to zwykli podawacze,(...).czy zwykły podawacz wie co to jest serwis angielski, francuski, rosyjski lub niemiecki jakie są rodzaje bufetów, itd.

02.

rafal  (napisanych komentarzy: 24) zgłoś naruszenie zasad

dodano: 00:35, 12.04.2008


w Zakletych rewirach bylo duzo o godnosci zawodu kelner i o kelnerze jako czlowieku rzeczywiscie noz mi sie w kieszeni otwieral bo za duzo mi ta ksiazka przypomniala ,cale szczescie ze coraz bardziej my kelnerzy jestesmy pracownikami a nie parobkami(Porański rządzi!!!)

03.

rafal  (napisanych komentarzy: 24) zgłoś naruszenie zasad

dodano: 23:35, 11.04.2008


owszem panowie z "Pacyfiku"byli na pewno swietnie wyszkoleni ale ja bym nie chcial byc przez nich obslugiwany a to rachunek z"metrem" a to naplute do barszczu itd a to lanie pikolakow po ryju,to stawiacie za wzor Fornalskiego??
jako kelnera ,a moze Palmiaka co na sale nie wyszedł nie walnawszy czegos i delirki dostawal jak nie pil,A moze wzorem restauratora ma byc stary Panzer?? czytał może autor tego artykułu Zaklete rewiry czy moze jednak nie czytal.Owszem jest duuuzo amatorow w branzy ,ale niech sie nie ucza zawodu z takich "wzorców"

04.

~Kelnerka Wrocław  (IP: 83.17.188.*)  zgłoś naruszenie zasad

dodano: 21:51, 26.10.2007


Ucze sie dopiero do tego zawodu w brew pozorą wiem dość dużo jak na pierwszy rok nauki ale sądze że jestem do tego stworzona słucham uważnie czego mnie uczą . Uważnie słucham uwag jakie maja do mnie starsi kelnerzy i czuje do nich respekt . Kocham ten zawód i z tego co widze w moim mieście to kelnerzy maja tu styl każdy wprostowany, elegancki wie wszystko o menu i sądze że to sie liczy ale nie moge sie zgodzić z pańską wypowiedzią poniewaz jest wielu kelnerów z powołania lecz mozna ich znaleźdź jedynie w dobrych restauracjach a nie w pubach i knajpkach bo sądze ze właśnie tam pan znalazł takich mało profesjonalnych kelnerów przypuszczam że oni nawet nie uczyli sie do tego zawodu tylko są zwykłymi ludźmi nie mających do tego zapału i passy.

05.

~Kelner z Chorzowa zgłoś naruszenie zasad

dodano: 08:39, 14.05.2007


Całkowicie się z gadzam z tym artykułem nie ze względu na mnie ale na to co sie dzieje w gastronomi w ostatnich czasach. Jestem kelnerem z zawodu, praktykuje juz to rzemiosło od prawie 8 lat. W ciągu tych lat praktyki spotkałem zaledwie ośmiu profesjonalistów, a mnóstwo zadumanych studencików, którzy myślą ze po miesiącu już wszystko wiedzą o tym zawodzie.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 

nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio