strona główna > Felietony > Notatki na obrusie > Kwestia smaku
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-01-01
data aktualizacji: 2005-12-18
Zobacz także...
Z dalszej części rozmowy dowiedziałem się o smutnym losie obu panów, wynikającym z konieczności odbywania wielu firmowych imprez na których zmuszeni są wypijać za każdym razem tę samą francuską breję, ponieważ szefowie firmy, którym słoma z butów wystaje, uparli się wciąż te same wina na stoły wykładać. Cóż za straszny los – nie dość, że nie smakuje, to nie ma nawet nadziei na to, że kiedyś ten firmowo - winny repertuar się zmieni. Tak się złożyło, że znam wino, o którym była mowa i to nawet kilka jego roczników. To całkiem przyzwoite wino, tyle że o długim, głębokim, mocno garbnikowym smaku. Nie wszystkim musi pasować, ale z całą pewnością nie śmierdzi… Ma tylko jedną zdecydowaną wadę – jest otóż zbyt tanie! Wada jest to ogromna, bo to ona właśnie każe bardzo często kwestionować jakość wina, jak to swego czasu uczynił pewien solenizant, zamawiając w restauracji wina na własne przyjęcie: - To nie może być dobre! Dobre musi kosztować - zapewniał kelnera, po czym zamówił najdroższe wino w restauracji, którego po imprezie napoczęte ledwie butelki same świadczyły o tym, jak gościom przypadło do gustu.
Kiedyś jeden z moich przyjaciół postanowił zaszaleć i zrobić mi przyjemność, częstując mnie szampanem, który kosztował ponad 1000 zł. Nie wspomnę jakim, bo nie o to idzie. Ważne, że szlachetny ów trunek nie zasługiwał nawet na cenę dwudziestu złotych, co stwierdził sam mój przyjaciel narzekając: „K…, mogliśmy za tę kasę przez tydzień pić dobrą whisky!” Zatem dobre wcale nie znaczy drogie, a złe - tanie. Ba, jest jeszcze inny podział daleko bardziej trafny: otóż pojęcie „dobre” ma wymiar czysto indywidualny. Bo przecież każdy z nas ma prawo do własnych preferencji, przyzwyczajeń i smaków. Tyle tylko, że strasznie trudno to niektórym zrozumieć. Na szczęście jednak skończyły się czasy, kiedy trzeba się było wstydzić swoich własnych upodobań. Macie ochotę na whiskey z coca colą? Proszę bardzo! Krzywiący się na to znajomy sam wystawia sobie nienajlepsze świadectwo. A może ktoś ma ochotę na koniak z lodem, białe wino do dziczyzny, czy sztućce do chińszczyzny? Na zdrowie i na pohybel całym rzeszom nuworyszy.
Cały świat jest pełen osobników, którzy wszystko wiedzą lepiej i najgorsze jest to, że wciąż ich przybywa. Niestety, świat nie staje się od tego przybytku lepszy. Warto jednak czasem pamiętać, że stwierdzenia: „to mi nie smakuje” i „to jest złe” dzieli daleka droga. Wypowiadając pierwsze z nich nie zamykamy furtki indywidualnym gustom kogoś innego, a jedynie wyrażamy własną opinię, do której mamy święte prawo. Wypowiadając drugie zazwyczaj generalizujemy, skazując zdroworozsądkową wymianę sądów na porażkę. Bo jak tu z kimś polemizować, kiedy ten wie, że coś, co nam smakowało, w rzeczywistości nie mogło nam smakować! Wprawdzie wie to od niedawna, bo do wielkiego miasta przybył za pracą spod lublińskiej wsi, gdzie wina pijał albo pod GS-em, albo jak sołtysowi jabłka obrodziły i sam sobie w kanistrze po oleju wybulgotał. Nie przeszkadza mu to jednak wiedzieć z całą mocą, że Żabojady beczki z winem traktują jak chemiczny śmietnik a tę ichnią całą apelację można między bajki włożyć. Szkoda tylko, że ci wszyscy trendy’owcy rzadko kiedy mówią prawdę o rzeczywistym smaku Beaujolais Nouveau, kiedy ogarnia ich rozreklamowane szaleństwo trzeciego czwartku listopada. Bo przecież nie wypada, prawda?

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć


Pub. W wakacyjne weekendy czynne od 17.00.Informacje podane przez właściciela:Niebo to doskonałe miejsce na każdą okazję. Za dnia można..
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio