strona główna > Felietony > Notatki na obrusie > Kotleta smak
autor: Jarosław Gibas
data publikacji: 2005-07-31
data aktualizacji: 2005-12-18
Zobacz także...
Wyobraźmy sobie najlepszą restaurację świata. Ideał zrobiony pod nasze gusta - lokal, w którym wszystko, od wystroju po menu, od muzyki po obsługę, stanowi nasz ziemski odpowiednik Raju. I teraz spróbujcie o tej restauracji napisać list do najlepszego przyjaciela. Przyjaciel łebski jest i w lot pojmuje wszelkie niuanse, ale ma tę wadę, że jeszcze tam nie był. Zaczynacie więc pisać... Ale kurcze, jak smakuje kotlet? Co napisać, żeby przyjaciel zrezygnował z tłuczenia schabu w domu i poszedł spróbować, jak go robią w tej wyśnionej restauracji, a potem jeszcze w kilkuset innych?
Przypominacie sobie wtedy, że przyjaciel czytał pewną książkę, jak wszyscy ci, co w lot pojmują istotę rzeczy. I zrobiła na nim wrażenie, tak jak na was. Zaczynacie więc pisać o swoistej podróży w świat tejże książki, przywołujecie bohaterów i smak ich przygód. Tyle, że wasza podróż zaczyna się nad kotletem, bo bez atmosfery restauracji w takim akurat wymiarze nie byłaby możliwa. I w ten oto sposób dogadujecie się z przyjacielem, bowiem łączy was szeroko rozumiana kultura - ileś wspólnie przeczytanych książek, ileś obejrzanych filmów. Wspólne chwile zapamiętane ze szkolnej ławki, długie nogi Zośki i zeszyt zapisany drobnym maczkiem - bezdennie głupia, ale pierwsza powieść. O czym? Oczywiście o miłości! Pamiętacie doskonale, jak razem z przyjacielem mimo obwisłych brzuchów wciąż jesteście Piotrusiem Panem. A wszystkich podtatusiałych Piotrusiów Panów świata, wszystkie dojrzałe Alicje w krainie czarów łączy zawsze to samo - chęć postrzelania z chłopakami z łuku, zabawy lalkami i oczywiście w doktora, ale to już zupełnie inna historia.
Okazuje się, że przyjaciel wasz polubił wasze cotygodniowe listy. Chadza tymi samymi drogami, czasem po długim czasie, ale trafia do tej samej restauracji i ... ma zupełnie inne skojarzenia, przypomina mu się inna książka, inny film, inny mędrzec Wschodu. Czy to źle? Nie, to znakomicie, bo więź, która was łączy nie polega na tym, by wszystko widzieć tak samo. Polega jedynie na tym, by podróżować zawsze wtedy, ilekroć zasiądzie się przy restauracyjnym stoliku. Tyle wystarczy... I nawet kiedy przyjaciel zatopi zęby w kotlecie, od którego zaczęliście podróż, to cóż mu z tego, że na temat smaku tej wspaniałości napisaliście cały elaborat? Ważne czy dobry, czy paskudny, a resztę i tak sam sobie przyjaciel dopowie. Bo to, czy zasmakuje mu kotlet w polecanej przez was restauracji wcale od jego smaku nie zależy. Wystarczy, że przy sąsiednim stoliku towarzystwo ze słomą wystającą z butów zacznie krzyczeć do swoich telefonów komórkowych, a już smak kotleta inny będzie. Wystarczy, że zatroskany właściciel przegoni przyjaciela z miejsca na miejsce, bo mu się przypomniały rezerwacje, a już kotlet zacznie zajeżdżać czymś nieświeżym. W końcu wystarczy, by barman uznał, że najlepiej do kotleta będzie grała Mandaryna i walnie ją na cały regulator, a jedzenia nawet nie da się skończyć. Tak niewiele trzeba, by zepsuć przyjacielowi smak, by uznał, że został zapowiadanym smakiem oszukany...
Jest tylko jeden sposób, by ustrzec się tego, co do waszej opowieści o restauracji jej obsługa może dołożyć: stworzyć taką opowieść, która sama w sobie odporna będzie na wszystko, nawet na chwilowy brak humoru przyjaciela. Bo do takiej opowieści zawsze można wrócić i bawić się jej smakiem - samym w sobie. Cóż pozostaje? To dobre pytanie – chciałbym, by pozostała potrzeba chodzenia do restauracji, ilekroć się da i często do innej. Miło jest bowiem wracać do swojego ulubionego stolika, ale jeszcze milej odkrywać nowe. Czasem się zawodzić, ale czyż zawód nie jest wpisany w mechanizm odkrywania?
Pozostaje jeszcze tylko jeden problem - czy starczy nam opowieści, czy nie znużą się z czasem, bo przecież liczba bohaterów jest ograniczona dokładnie tak samo, jak liczba przymiotników, za pomocą których można kotlet opisać. I jeszcze na dokładkę, jak tu po opowieści przedniej napisać lepszą, a dwa tygodnie później jeszcze lepszą, bo przecież najlepszy nawet przyjaciel z biegiem lat staje się coraz bardziej wymagający? Tego do końca nie wiadomo, ale jedno jest pewne: warto się starać!
No, cóż…oczywiście w tym mechanizmie jest pewne niebezpieczeństwo – część przyjaciół po drodze i z biegiem czasu… przestaje być naszymi przyjaciółmi. W końcu jeśli dokonujemy wyboru takiej, a nie innej konwencji - „listów do przyjaciela”, to z całym bagażem konsekwencji. A jeśli ktoś ma ochotę do porannej, piątkowej kawy i croissanta przeczytać kolejny zestaw przymiotników opisujących kotlet, wystarczy kupić gazetę. Jakąkolwiek…
Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
01.
dodano: 18:29, 01.08.2005
...koło historii, popiersie skompromitowanego rewolucjonisty, ampułka eliksiru, masoński krucyfiks pełen tajemnych symboli, i opowieść wybrana spośród wielu: XIX-wieczna. Echa bitew i nut, jęków zawodu i rozkoszy; obrazy pełne grozy, wzniosłości i szmiry; wspomnienia i wyobrażenia wypraw w krainy, gdzie wszyscy już byli, ale nikt jeszcze nie zobaczył tego, co zobaczyć warto; słowa wypowiedziane raz tylko i te, które śpiewa się gdy nadchodzi świt; bohaterowie zwycięzcy i zwyciężeni a wszyscy obłożeni klątwą - to jest smak!
Dla mniejszości
02.
03.
dodano: 10:03, 01.08.2005
Wyjaśnienie słowa croissant oraz wielu innych, przydatnych określeń kulinarnych, znajdziecie Państwo w naszym Słowniczku [link]
04.
05.
06.
strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >
Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych
członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w
każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.
Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl
stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie,
a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami
lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio