Gruby i spółka

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Jarosław Gibas

data publikacji: 2005-06-06

data aktualizacji: 2005-12-18

 



Zobacz także...

Pamiętacie scenę z filmu „Miś”, kiedy kontrola lotniskowa stwierdza, że powracający z zagranicy chudy pasażer, przywiózł ze sobą kilka kilogramów obywatela mniej? Wtedy celnik troszczył się, czy aby ilość kilogramów na obywatela w PRL-u nie będzie za mała. I na co nam wyszło? Nie ma PRL-u, za to kilogramów na obywatela jest aż zanadto. I żeby wszystko było jasne: nie żebym jak inkwizytor jakiś wytykał grubasów palcem. Moje własne 120 kg absolutnie mnie do tego nie upoważnia!
Pewien mój znajomy marynarz (wiem, że to czytasz Janusz, więc pozdrowionka) ma bardzo fajne określenie na nocne grzebanie w lodówce. Nazywa to „atakiem na białą szafę”. To słuszne określenie, bowiem atak, jak sama nazwa wskazuje, przebiega dość szybko, a kształcony przez lata, nawet bardzo zręcznie. Musi tak być, bo trudno, kiedy przyłapie nas na tej czynności nasz życiowy partner, zełgać, że się w lodówce szuka własnych skarpetek. Problem jednak w tym, że szybkość ataku na białą szafę odbiera dużą dozę przyjemności wybierania wiktuałów. Trzeba sprawnie wyjąć coś do żarcia i oddalić się na z góry upatrzone pozycje, by szybko przełknąć zdobycz tak, aby najmniejszy okruszek nas nie zdradził. I w ten sposób się właśnie przybiera na wadze najpiękniej.

Potem przychodzi taki moment, kiedy się mówi sobie: „dość”, bo przecież fajnie by było jeszcze raz wcisnąć się w te same jeansy, w których brylowaliśmy kiedyś na imprezie wzbudzając pożądanie Zośki. No to dawaj, bierzemy się za odchudzanie – najpierw ćwiczymy diety, najlepiej od razu kilka, żeby efekt był większy zanim nam się odechce, bo to, że nam się odechce przecież od początku jest pewne. Niestety, diety są absolutnie do niczego, bo uprzykrzają i tak już ciężkie życie, więc postanawiamy pójść na siłownię. W tym celu kupujemy dres drogi, aż strach (żeby szyici widzieli, że nas też stać) i próbujemy jakoś wytrzymać smród spoconych i przeglądających się co rusz w lustrze mięśniaków i rąbiące na cały regulator radio z muzyką, której nie da się na trzeźwo wytrzymać. No cóż, szybko okazuje się, że siłownia to też nie to, więc rzucamy się na rower. Ostre postanowienie: pół godziny dziennie, to jak w pysk strzelił jakieś 10 kilometrów zaiwaniania i powinno na początek wystarczyć. Jeździmy oczywiście przed pójściem do roboty i… niestety, to też nam szybko mija, bo co to za przyjemność jeździć na rowerze, spocić się, zmęczyć i piwka się przy okazji nie napić? Żadna… W takiej sytuacji niewiele nam już zostaje. Czas przejrzeć na oczy i poszukać najbliższego sklepu dla spaślaków i uświadomić sobie wreszcie, że się jest jednym z nich.

Spójrzmy teraz na to z innej strony – kiedyś w restauracjach porcja mieściła się na najzwyklejszym talerzu, a przekąska była rzeczywiście czymś, co ledwie porusza smakowe kubki. Teraz porcja wylewa się z talerza, na którym w czasach Wołodyjowskiego podawano dzika. Jeśli zaś zamówić porcję dla dzieci, to dostaniemy mniej więcej tyle, ile starczyło dawniej górnikowi po przepracowanej szychcie. Wystarczy też spojrzeć na obecną ofertę najprostszego stoiska z serkami w hipermarkecie. A to czekolada i maskarpone, a to schłodzone tiramisu, a to znowu serek pod karmelem. Jak tu nie żreć, co nie? Jak mieliśmy wybór pomiędzy serkiem topionym w trójkącie, a serem żółtym w jednym rodzaju, to czy mogliśmy od tego utyć? A teraz? Od samego przeczytania paru nazw, człowiek się głodny robi. I jeszcze te okrutne reklamy z telewizora. Oglądamy film, a tu nagle mryk i żrą na ekranie jakiś baton, zapijają jogurtem lub, co gorsza, piwem zanim się telewidz zorientuje. A wszystko w tych reklamach chrupie, szeleści i pęka w zwolnionym tempie. No, zwariować można. Potem oglądamy te wszystkie gwiazdy i gwiazdeczki chude, jak szczapy i trudno uwierzyć, że oni wszyscy nie są sztuczni. No bo jak: nie jedzą nic, czy tylko im co rusz chirurdzy plastyczni coś wycinają?

Wychodzi na to, że świat chce żebyśmy grubi byli. Wtedy więcej zjemy i więcej damy zarobić tym wszystkim specjalistom od żarcia. A te wszystkie sławne szkieletory zaczynają stanowić coraz bardziej wyraźną mniejszość, więc niech tak nie szpanują. No! A biała szafa kusi…

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~Andre zgłoś naruszenie zasad

dodano: 11:20, 08.06.2005


A już myślałem, że na tej stronie o samych warzywkach piszecie!!Nareszcie męskie podejście do tematu facet nie królik i konkretnie zjeść musi!!

02.

~r.m. zgłoś naruszenie zasad

dodano: 09:49, 07.06.2005


To nie jest takie proste panie Szkieletor jedną bułką pan się nie naje a energia do pracy, nauki z czegoś musi być a do tego bułki są bardzo nie zdrowe pieczywo pszenne należy podczas odchudzania odstawić! :)

03.

~szkieletor? zgłoś naruszenie zasad

dodano: 09:10, 07.06.2005


Najprostszym sposobem wg. mnie-żeby biała szafa nie kusiła-to po prostu zostawić ją pustą-a rankiem biegiem po bułeczkę (kupujemy oczywiście jedną) i wieczorem biegiem po drugą bułeczkę itd..

04.

~ela zgłoś naruszenie zasad

dodano: 18:37, 06.06.2005


No panie Jarku jest wiosna za moment będzie lato i może warto spróbować zejść trochę z wagi:) Trzymam kciuki. Jeden już z widelca coś tam robi w tym kierunku:) efekty są widoczne, pisze o lekko starwnych rzeczach a ostatnio także i wygląda niczego sobie:)

05.

~Maks zgłoś naruszenie zasad

dodano: 17:31, 06.06.2005


Życie bez pana felietonów byłoby pomyłką ;) Super wielkie dzięki za te wszystkie pozytywne emocje, które mam podczas czytania pana tekstów.Pozdrawiam.

06.

~lolo zgłoś naruszenie zasad

dodano: 12:39, 06.06.2005


moja szafa jest srebrna !

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 



katalog lokali

Ogródek Chmielowy

Pub.Informacje podane przez właściciela:OGRÓDEK CHMIELOWY ZA KLUBEM STODOŁA to idealne miejsce na spotkanie przy piwie, koktajlowe..

czytaj dalej


nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio