strona główna > Działo się > Degustacje > Wino od Św. Andrzeja?

Wino od Św. Andrzeja?

drukuj

|

A A A

|

RSS

autor: Marian Jeżewski

data publikacji: 2005-04-23

data aktualizacji: 2007-02-13

 



Zobacz także...

Jak to właściwie jest z piciem wina w naszym kraju? Są sygnały, że rośnie kultura spożywania alkoholu - mówią o tym statystyki sprzedaży trunków niskoprocentowych. Idąc tym tropem, za pomocą wyszukiwarki internetowej dotarłem do strony, która wprowadziła mnie w niemałe zdumienie: „Ta strona to dar amatorów wina dla wszystkich kolegów z całego kraju i świata. Czy pod sklepem, w bramie, na klatce zawsze jesteśmy jedną wielką rodziną!”. Mamy tu rady: „wino jak nakazuje zwyczaj pijemy pod zwykłą bułkę lub solone paluszki, wedle tradycji z tzw. gwinta lub dla wybrednych w plastikowym kubeczku”. Widocznie producent założył, że wśród internautów są tacy, co uważają, że meduza żyje w jelicie grubym człowieka i jest szkodnikiem bardzo pożytecznym (!). Umieszczono nawet zdjęcie butelki. Nie
powiem, etykieta czytelna, kolorystyka żywa, przyciągająca wzrok. Można by pomyśleć, że w środku znajdziemy boski nektar.  Są też inne cenne informacje, których jednak dla dobra ogółu nie podam. Dodam tylko, że owe wino produkuje się z jabłek w okolicach Sandomierza. Zastanawiam się, czy sprzedaż tego rodzaju napojów ma się tak dobrze, że dotarła już do Internetu, czy  postawiono na niską świadomość jego użytkowników, a także czy ulegną  oni pokusie?

Dla odmiany, przystąpiłem do degustacji win z młodej, założonej w 1999 roku, winnicy St. Andrea z Egeru. Mottem Gyorgy Lorincza, sprawcy tego przedsięwzięcia, jest wprawdzie: „Dajcie mi garść winogron, a zrobię z nich wspaniałe wino”, lecz nie po to są degustacje, aby dać wiarę słowom. W kameralnej, rodzinnej atmosferze zaczynamy smakować  Chardonnay/Olaszrizling. Gość z Węgier zdaje się być trochę speszony, ale o winach opowiada ze znawstwem. Przez nasze usta przepływają kolejno: Egri Bikaver, Pinot Noir, Merlot i Cabernet Franc.  I cóż, jakie wrażenia? Przytoczę słowa Apoloniusza Ciołkiewicza: „Trzy słowa burzą / w mych żyłach krew: / Są to: kobiety, wino i śpiew. / Przyznam jednak bez gniewu, /że zrezygnuję ze śpiewu, / sceny także nie zrobię, / jeśli nie będzie kobiet, / lecz z gniewu rzednie mi mina, / kiedy zabraknie wina!”

Tak, Węgrzy, nawet tak młodzi jak Gyorgi, znają się na enologii. Paniom siedzącym obok mnie przypadło do gustu wyważone, lżejsze, o jasnoczerwonym, żywym kolorze Pinot Noir – niezbyt taniczne, wysublimowane. Trudne w uprawie i obróbce, dojrzewa 14 miesięcy w nowych, dębowych beczkach. Ja, chętnie zamiast naparstka w kieliszku, wypiłbym najlepiej całą butelkę Cabernet Franc. Głęboka czerwień, bardziej charakterystyczne, taniczne. Zostawia przyjemne wrażenie w ustach. Szybko dojrzewa, przez co ma szansę osiągnąć swoją pełnię. Oba wina jednoszczepowe. Kupażem aż ośmiu szczepów okazało się Egri Bikaver. Na marginesie:
Egri Bikaver St. Andrea nie ma nic wspólnego z winem za 8,5 z marketu. Łącząc tradycję i nowoczesność uzyskano świetne, ciekawe wina. Wina, które ciągle podlegają obróbce, zmieniają się, są udoskonalane. Pasja, z jaką Gyorgi Lorincz poszukuje nowych rozwiązań dbając o coraz lepszą jakość, jest godna podziwu. Jak mówi, pracy i pomysłów ma jeszcze dużo. Najstarsze wina mają niespełna trzy lata, a w roku ubiegłym, w rankingu najpopularniejszych winnic węgierskich, Szent Andrea zajęła 3 miejsce!  Wizja i konsekwencja jej realizacji pozwoliły Gyorgi Lorinczowi wyrwać się, po ośmiu latach pracy z państwowego kombinatu winnego, gdzie czas się zatrzymał i myślano tylko w kategoriach: byle jakoś przetrwać.

Zaciekawiło mnie dlaczego św. Andrzej, którego krzyż (miejsce męczeńskiej śmierci) umieszcza się na wszystkich przejazdach kolejowych (pewnie ku przestrodze) jest patronem winnicy kojarzącej się raczej z przyjemnościami tego świata? Rozwiązanie zagadki okazało się zaskakujące. Na Węgrzech Andrea to imię kobiety – tak ma na imię żona Gyorgiego. A dlaczego święta? Spytajcie jego!
Wiem też już skąd nazwa  Egri Bikaver, czyli „bycza krew” z Egeru. Jest XVI wieku. Trwa oblężenie twierdzy egerskiej.  Nieustępliwość i upór Węgrów zaskakują najeźdźców z Turcji. W końcu okupanci dają za wygraną – odstępują. Legenda mówi, że broniący się Węgrzy gasili pragnienie winem, mylnie uznanym przez Turków za krew byczą, co jeszcze gorzej wpłynęło na ich morale  i całkiem odebrało wiarę w zwycięstwo! Jeszcze jedna korzyść z picia wina: odbiera siłę wrogowi...
Skoro już jesteśmy przy historii, to w XVIII wieku do Polski importowaliśmy wina węgierskie w ilościach sięgających miliona butelek rocznie! Stąd nazwa „węgrzyn”.  A wina tokajskie sięgają jeszcze dalej: w czasie gdy Krzysztof Kolumb odkrywał Amerykę dla Starego Świata, dla Rzeczpospolitej - Jan Olbracht odkrywał Tokaj. Nawet od nas bratankowie Węgrzy przyjęli określenie „Tokaj Szamorodny”, czyli samorodny. W Polsce pito więcej węgierskiego wina niż na Węgrzech!  Może choć częściowo podtrzymamy tę tradycję?

Win z St.Andrea można było posmakować w katowickim Domu Wina, pl. Rostka 3, 20 kwietnia 2005 roku.

Foto: Marian Jeżewski

Na górze pokaż: najstarszy | najnowszy

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

01.

~Olo zgłoś naruszenie zasad

dodano: 12:38, 23.04.2005


I ja tam byłem, wino piłem i dobrze się bawiłem

02.

~ela zgłoś naruszenie zasad

dodano: 08:53, 27.04.2005


Wielkie dzięki za wyjaśnienie dlaczego bycza krew nazwya się tak a nie inaczej. Świetny tekst!

03.

~Paweł zgłoś naruszenie zasad

dodano: 19:21, 06.05.2005


Gratuluję! Naprawdę świetny tekst. Twoja wszechstronność mnie zdumiewa! Pozdr.

04.

~Pawloski zgłoś naruszenie zasad

dodano: 22:16, 01.04.2007


CZY W WINIE BYCZA KREW NAPRAWDE ZNAJDUJE SIE ODROBINA BYCZEJ KRWI CZY TO TYLKO POGŁOSKI

05.

nawidelcu.pl zgłoś naruszenie zasad

dodano: 23:46, 01.04.2007


Widać, jak legenda przesiąka do współczesności. Ale takie pogłoski też mają swój urok ;-) Pozdrawiam, Marian Jeżewski.

strona 1 / 1 | < pierwsza | poprzednia | 1 | następna | ostatnia >

 

Twórcy serwisu zastrzegają sobie prawa do usunięcia wpisów:
- niezgodnych z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub naruszających dobra osobiste osób trzecich;
- niezgodnych z tematyką wortalu;
- nie związanych z komentowaną treścią;
- obraźliwych dla redakcji wortalu oraz pod adresem konkretnej restauracji, jej właściciela i pracowników, a także innych członków społeczności wortalu;
- spamu, linków do innych stron internetowych w tym również konkurencyjnych, jak również jakichkolwiek innych treści w każdej formie, nie związanych z tematyką wortalu;
- zawierających wulgaryzmy.

Wszelkie komentarze i opinie użytkowników wortalu zamieszczone na stronie wortalu www.nawidlecu.pl stanowią własność ich autorów i właściciel wortalu www.nawidlecu.pl nie ponosi odpowiedzialności za te komentarze i opnie, a także nie może być z nimi utożsamiany. W związku z powyższym wszelkie roszczenia związane z zamieszczonymi komentarzami lub opiniami mogą być kierowane wyłącznie i bezpośrednio do użytkownika wortalu, który zamieścił dany komentarz lub opinię.

 



katalog lokali

Pod Drewnianym Bocianem

Restauracja, kuchnia włoska, węgierska i polska.Restauracja z pizzerią na szyldzie rzadko kiedy budzi moje zainteresowanie. Inaczej jest, kiedy..

czytaj dalej


nasi partnerzy:


copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl. wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio