strona główna > Działo się > Degustacje > Gwiazda z Szampanii
autor: Marian Jeżewski
data publikacji: 2006-12-07
data aktualizacji: 2007-09-12
Zobacz także...
„Chodźcie prędko, ja piję gwiazdy” – tak miał powiedzieć, żyjący w drugiej połowie XVII wieku, Dom Pierre Pérignon - mnich benedyktyn, który uważany jest za twórcę wina musującego zwanego szampanem (champagne). Nic takiego nie powiedział, to reklama wymyślona w XIX wieku, ani też szampana nie wymyślił. Faktem są za to jego zasługi na polu produkcji najsłynniejszego bąbelkowego alkoholu świata. Co wiemy o „prawdziwym” szampanie?
„Prawdziwy” szampan produkowany jest w Szampanii i jest to wino. Wino z dwutlenkiem węgla, powstałym w naturalny sposób w wyniku tzw. wtórnej fermentacji. „Fałszywy” szampan to wino, któremu wtłoczono pod ciśnieniem ten gaz do stalowej kadzi – tak rozpoczął swoją prezentację Vianney Gravereaux, szef eksportu „domu szampańskiego” Maison Philipponnat – jednego z kilkudziesięciu najbardziej renomowanych producentów z Szampanii.
Tradycje winiarskie rodziny Philipponnat sięgają 500. lat. Szampany robią od 200. lat, a „dopiero” od 100. lat pod nazwą rodziny. Posiadają 20 ha upraw położonych na południowych stokach. To ważne – podkreśla Vianney – bo Pinot Noir jest mocne. Tak jak wszyscy szampańscy producenci, swój trunek opierają na trzech szczepach: Pinot Noir, Pinot Meunier i Chardonnay. Jedna butelka powstaje z 1,5 kg winogron. Rocznie produkują ok. 500 tysięcy takich butelek. 60% trafia na eksport, największym odbiorcą są Włochy – nic dziwnego, bo wielkim fanem „philipponnata” był Angeli, słynny prezes FIAT-a, który pił szampana tylko tej firmy.
Trudne, nieprzyjazne warunki klimatyczne – przymrozki wiosenne i deszczowe lata oraz niezbyt urodzajna gleba o dużej zawartości kredy (wypisz-wymaluj nasza Jura) – to wszystko tworzy zbawienne warunki do tworzenia dobrych szampanów (może by tak rozejrzeć się za jakimś południowym zboczem pod Ojcowem?).
Pierwszy przedstawiciel winnicy – Royale Réserve Brut (kupaż wszystkich wyżej wymienionych szczepów) – robi na nas właściwe wrażenie, to znaczy bardzo dobre. Pinot Noir – daje jabłko i osadza się na końcu przełyku; Chardonnay – to kwasowość i lekkość, a Pinot Meunier – krągłość, owocowość i ostatnie odczucie (190 zł).
Drugi – różowy Réserve Rosée Brut. Kolor daje mu dolewka czerwonego Pinot Noir po pierwszej fermentacji, przed butelkowaniem. Lekko taniczne i kwasowate, w ustach – owoce leśne. Polecany do wędzonego łososia i pstrąga, zimnych mięs i na aperitif (224 zł)..
Trzecia porcja bąbelków, to tzw. „blanc de blancs”, czyli biały z białego Chardonnay – Grand Blanc Brut Millesime rocznik 1999 (rocznikowy szampan spotykany jest rzadziej, zwykle przed butelkowaniem miesza się różne roczniki – świadczy to o dobrym roku). Leżakowało 6 lat, ma zapach pieczywa, może dymu, świetnie wyważone. Nuty cytrusa komponują się z owocami morza na bazie masła, jak dodał szef eksportu (ok. 300 zł).
Ostatni szampan, Réserve Millesime Brut, to 2:1 dla mocniejszej konstrukcji Pinot Noir w stosunku do lekkości Chardonnay. Ktoś wyczuwa miód akacjowy, ktoś suszone owoce... Przyjemny, łatwy w piciu (265 zł).
Można powiedzieć, że przypasowały nam „prawdziwe” szampany Philipponnat. Vianney Gravereaux swobodnie odpowiada na nasze wścibskie pytania. Mówiąc z łatwością po niemiecku, od czasu do czasu dorzuca coś po rosyjsku (pewnie następnym razem będzie mówił już i po polsku). Nie obyło się bez kwestii wysokości ceny – wcale nie wygląda na zaskoczonego, riposta jest zręczna: „szampan, to jedyny luksusowy produkt, który jest taki tani!”. Mnie jego reakcja nie dziwi – na etykietach szampanów Philipponat widzę określenie „NM” oznacza to – „domy szampana”, które produkują i sprzedają swoje wino - z francuskiego: négociant manipulant.
Degustacja miała miejsce w katowickim Domu Wina, 5 grudnia 2006 roku.
Foto: Marian Jeżewski
Na zdjęciach: uczestnicy degustacji, na ostatnim zdjęciu w galerii: Vianney Gravereaux, szef eksportu Maison Philipponnat
P.S.
Uwaga: ponieważ korek z szampana może lecieć po otwarciu z prędkością 300 km/h (ciśnienie w butelce jest dwukrotnie większe niż w oponie samochodowej – ok.5,5 atmosfery), to zaleca się zachowanie należytej ostrożności podczas wykonywania tej czynności. Szampan powinien być dobrze schłodzony (8-9 st.C), a najlepiej jest, otwierając, trzymać za korek i za metalową siateczkę jednocześnie. Czas potrzebny na jej zdjęcie, czyli zwolnienie uchwytu, to ok. 2 sekundy, to wystarczająco długo by korek eksplodował. Życzę udanego Sylwestra!

Alkohole
Czytelnicy piszą
Dla ciekawych świata
Dookoła stołu
Działo się
Felietony
In vino veritas
Książka kucharska
Recenzje
Rozmowy przy stole
To ci historia!
Vademecum smakosza
W kuchni i na stole
Warto wiedzieć
nasi partnerzy:
copyright © 2004 - 2010 nawidelcu.pl.
wszystkie prawa zastrzeżone. all rights reserved.
portale internetowe | cms | pozycjonowanie
projekt i wykonanie portalu: cyberstudio