Znużeni rosnącą konkurencją na rynkach światowych, francuscy producenci łakomym okiem spoglądają na rozwijający się w zawrotnym tempie rynek wina w Państwie Środka.
Perspektywy rozwoju rynku chińskiego są ogromne. Rosnąca w siłę klasa średnia bardzo chętnie sięga po najlepsze wina
z Francji. Powiększa ona grupę nuworyszy, którzy wierzą, że
wina z Bordeaux są najlepsze na świecie. Dla nich wina te są symbolem awansu
społecznego, bogactwa i prestiżu, stąd z reguły o wyborze wina decyduje nie
sam smak, lecz jego pochodzenie. Wzrost zamożności Chińczyków nakręca koniunkturę. By nadążyć za rosnącymi oczekiwaniami klientów wino coraz częściej sprowadzane jest drogą lotniczą. W Chinach powstaje każdego roku setki ekskluzywnych restauracji oraz hoteli a rząd robi
wszystko by obywatele zmienili upodobania i zamiast sięgać po wódkę ryżową polubili lżejsze wina.
Chińscy degustatorzy to prawdziwi nowicjusze. Jeszcze do niedawna, pierwsze kontakty chińskich biznesmenów z winem francuskim wywoływały rozbawienie na twarzach znawców win z Bordeaux. Nowi amatorzy win Bordeaux popełniali podczas degustacji straszne gafy. Często zdarzało się, że wypijali lampkę wina duszkiem, zaprawiając ją
lodem lub colą.
Dziś te "drobiazgi" nie zrażają już francuskich producentów. Ostatnie lata nie były dla nich łatwe. Francuzi borykają się z silną konkurencją w Nowym Świecie muszą, więc szukać nowych rynków zbytu. Okazją do zrobienia dużych pieniędzy jest wschodzący rynek chiński. Odpowiada im to, że Chińczycy gotowi są zapłacić za butelkę "Francuza" niemal każdą cenę. Choć robią to najczęściej ze snobizmu Francuzi przymykają na to oko.
Francuscy
plantatorzy spodziewają się nowego, wielkiego otwarcia rynku chińskiego, wiążąc swe nadzieje z przyszłoroczną olimpiadą. Francuzi zacierają ręce licząc na krociowe zyski. Już dziś wznoszą z tej okazji liczne toasty. Co więcej, informacja o perspektywach rozwoju rynku chińskiego powiała nowym optymizmem. Zanosi się na to, że już za 10
lat Chiny będą największym rynkiem konsumpcji wina na świecie. Wygląda na to, że batalia o ten wielki rynek rozegra się w niedalekiej przyszłości.
Źródło: Newsweek Polska nr 11/007
Foto: stock